WitchcraftRPG

„To nasze wybory ukazują, kim naprawdę jesteśmy, o wiele bardziej niż nasze zdolności...”
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Kuchnia

Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Mistrz Gry
Konto Administracyjne
avatar

Data dołączenia : 05/06/2010
Liczba postów : 201
Punkty : 494

PisanieTemat: Kuchnia   Sob Cze 05, 2010 10:10 pm

Jest umieszczona bezpośrednio pod Wielką Salą i jest dokładnie tej samej wielkości, dzięki czemu jedzenie jest transportowane przez sufit. Pracuje tu około stu skrzatów domowych. Aby się do niej dostać, należy połaskotać gruszkę na obrazie z miską owoców, aż ta zachichocze i przemieni się w klamkę. Uczniowie z klas VI i VII od czasu do czasu kradną stąd alkohol.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rose Williams
Administrator
Uczennica VI Roku
avatar

Data dołączenia : 05/06/2010
Liczba postów : 80
Punkty : 127
Wiek : 24
Skąd : Swindon, Anglia

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pon Cze 21, 2010 6:40 pm

Oh tak. Kradzież alkoholu to nieodłączna tradycja starszych klas w Hogwarcie. Czy nauczyciele jeszcze nie zauważyli braków w swoich zasobach? A może nie chcieli widzieć? Nie ważne. Rose od dawna odwiedzała to miejsce. Oczywiście tylko ze względu na trunki.
Ślizgonka weszła do środka, rozglądając się czy przypadkiem nikt nie czatuje w środku. Na szczęście było pusto, a światło dawały pochodnie. Otworzyła górną szafkę, w której od paru ładnych lat chowali ognistą whisy. Wyciągnęła szklaną butelkę, którą postawiła na drewnianym blacie. Znalazłszy dwie szklanki, wskoczyła na blat i usadowiła się obok butelki jej ulubionego trunku.
- Trzymaj. - wyciągnęła dłoń z whiskey w kierunku Eran'a, który zaraz za nią wszedł do tego azylu przepełnionego jedzeniem i nie tylko. Co z tego, że właśnie zaczynała pić z chłopakiem o rok starszym? Był z jej domu, a to już plus. Wypiła łyk bursztynowego płynu, zerkając na blondyna.
Zła na brata, nie zamierzała wracać do dormitorium o tej godzinie. Wróci nad ranem. O ile dobrze pójdzie. Choćby miał ją zobaczyć słaniającą się na nogach po szkolnym korytarzu, to i tak teraz nie wróci do Pokoju Wspólnego.


Ostatnio zmieniony przez Rose Williams dnia Pon Cze 21, 2010 7:48 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eran Joyce
Uczeń VII Roku
avatar

Data dołączenia : 17/06/2010
Liczba postów : 25
Punkty : 32
Wiek : 25
Skąd : Walia

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pon Cze 21, 2010 7:43 pm

Gdy tylko wkroczyli do pomieszczenia, przyjemna woń przypraw oraz pieczonego ciasta, dotarł do ich nozdrzy. I właśnie ten zapach, rodem z jego domowej kuchni, sprawiła, iż obraz matki, która leżała na łóżku, ze swoją drugą skórą - białą pościelą, pojawił się w jego głowie. Blond loki, zasłaniające jej trupio białą twarz, były pozbawione uprzedniego blasku. Czyż nie jest to upiorny widok? Szczególnie, że ta kobieta tak wiele dla niego znaczyła? Usiadłszy na drewnianym stołku, przysiągł sobie, iż zablokuje te natrętne myśli, wkradające się w nieodpowiednim momencie do czaszki ucznia, aż do chwili gdy zostanie sam. Przeleciał swymi oczyma po wnętrzu. Kilka skrzatów doskonale udawało własne cienie. Przecie nie chcieli być zauważeni, przez kolejnych amatorów wieczornych wycieczek do kuchni!
Eran był zawsze gotów na alkoholowe zabawy. Paradoksalnie to właśnie procenty, były jednym z wielu źródeł dlaczego Adam Joyce jest takim tyranem. Czy to nie jest wystarczający powód, ażeby Ślizgon mógł znienawidzić wachlarz trunków? Jak widać, nie. Sądził on bowiem, że "coś mocniejszego" wypełnione jest materialnym, słodkim zapomnieniem.
Z wolna, jakby obawiał się, że szkło jest bardzo kruche i miało się zamienić w marny pył, przejął szklaneczkę. Upił kilka łyków. Czuł, jak gdyby anielskie iskry rozpływały się w przełyku, ogrzewając krew, każdy organ, każdą najdrobniejszą cząstkę jego ciała. Magiczne działanie bursztynowej cieczy. Był przepełniony po brzegi, aż po same końce swych włosów, tą, wręcz dziecinną, beztroską. Nie obchodziło go prawdopodobna możliwość, że jakiś nauczyciel wyskoczy z jednej szafek kuchennych. Co by wtenczas uczynił? W jego obecnym stanie zapewne zaprosiłby czarodzieja do wspólnego opróżniania Whisky.
Po kolejnej mijającej minucie ciszy, postanowił jednak się odezwać, znów wpatrując się nań.
- Taka młoda, a już pije. - Rzekł, kręcąc głową z udawaną dezaprobatą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rose Williams
Administrator
Uczennica VI Roku
avatar

Data dołączenia : 05/06/2010
Liczba postów : 80
Punkty : 127
Wiek : 24
Skąd : Swindon, Anglia

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Wto Cze 22, 2010 5:48 am

Kolejny chłopak, który uważa, że do wszystkiego jeszcze musi dorosnąć. Zaczęła pić i palić w wieku 13 lat, podczas urodzin w Pokoju Wspólnym. Nad wszystkim pieczę sprawował obecny uh, ah, eh - Prefekt Naczelny panicz Cailean Williams. Teraz w kolejności powinny być następne zakazane owoce.
- Nie skończyłam jeszcze szesnastki, ale dzieckiem też nie jestem. - oblizała górną wargę z resztek whisky. Następnie odstawiła szklankę i rozejrzała się po kuchni. Nic się w niej nie zmieniło od zeszłego roku. A do wakacji, jeszcze nie raz tu wpadnie. Skrzaty nic sobie nie robiły z tego, że uczniowie urządzają sobie małą libację alkoholową, czyli wszystko po staremu.
Dopiero teraz zaczęła się zastanawiać, że gdyby jej brat ją teraz zobaczył w tej kuchni, pijącą ognistą z jego znajomym z dormitorium, jakby zareagował. Zgarnąłby ją za łeb i zaprowadził do ślizgońskiego pokoju, czy może zignorował by to wszystko? Do wszystkiego był zdolny, do napadu wściekłości i całkowitego spokoju i opanowania. Dziwny człowiek. No tak, Williams, oni wszyscy są dziwni. - Jesteś starszy, więc powinieneś interweniować. W końcu zbyt dużo promili w krwi takiej Ślizgonki jak ja, nie może wróżyć niczego dobrego. - najbardziej trafne przypuszczenia, to takie że doszłoby do rzeczy nie na miejscu. Zdecydowanie nie na miejscu, które w ogóle nie powinny się zdarzyć. Rosalie była maniaczką alkoholową, wielbiła whisky i nie zamierzała tego zmieniać. Zbyt dobry był ten bursztynowy płyn, aby go normalnie odstawić. A konsekwencje? Nie interesowały jej, nie w obecnym stanie. Zastanowi się nad wszystkim jak wytrzeźwieje, a kac ją dopadnie, łącznie z tym moralnym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eran Joyce
Uczeń VII Roku
avatar

Data dołączenia : 17/06/2010
Liczba postów : 25
Punkty : 32
Wiek : 25
Skąd : Walia

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pią Cze 25, 2010 9:43 pm

Nie wiedział, że ta niewinna przechadzka po korytarzu, w celu zabicia upiornej nudy, przerodzi się w potajemne picie alkoholu z młodą Ślizgonką. Czyżby to los chciał zgotować mu niespodziankę? A może jego znajomy, brat dziewczyny, będzie żądny krwi i wystarczająco zgładzi jednostajność? Eran sądził bowiem, że nie byłby zadowolony z ich zachowania. Lecz czy on kiedykolwiek przejmował się zbulwersowanym i pełnym zniesmaczenia wzrokiem innych? Albo słowami będącymi coś na kształt "jestem zażenowana twych dziecinnym postępowaniem"? Ależ on miał to głęboko w... nosie.
Nie chcąc mącić tą przyjemną pustkę w głowie, żadnymi bezsensownymi myślami - "co mnie czeka w przyszłości" - po prostu miał zamiar w pełni oddać się bezinteresownej pogawędce, ażeby cisza nie stała się męcząca.
Jego niecny i bezczelny paluch rozdrabniał już mikroskopijne okruszki na jeszcze-bardziej-mikroskopijne-okruszyńki, nie racząc podnieś oczu i spojrzeć na Rose, jakby mizerne pozostałości po cieście były naprawdę godna uwagi. Jednak gdy tylko wypowiedź niegodziwej czarownicy dobiegła końca, na jego ustach zamajaczył uśmieszek, zaś swe oczęta wlepił prosto w jej twarz.
- Nawet w to nie wątpię! - Zmarszczył brwi, doskonale udając oburzenie. - Naprawdę pragniesz bym został twym cichutkim głosikiem, zwanym sumieniem? Jeszcze szeptałbym ci jakieś pikantne anegdoty i co by wtedy było?
Opróżniwszy całą szklaneczkę spojrzał wymownie na butelkę, jak gdyby swymi oczyma chciał rzec polewaj, upijmy się do nieprzytomności. Wtem po jego ciele znów rozeszła się słodkie ciepło, które zawsze towarzyszyło przemieszczaniu się alkoholu po najciemniejszych zakamarkach w wnętrzu człowieka. Wszystkie te negatywne emocje, rozrastające się w nim jak zaraza, zniknęły niespodziewanie. Wiwat whisky!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rose Williams
Administrator
Uczennica VI Roku
avatar

Data dołączenia : 05/06/2010
Liczba postów : 80
Punkty : 127
Wiek : 24
Skąd : Swindon, Anglia

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pon Cze 28, 2010 10:09 am

Akurat teraz nie powinni myśleć nad tym co by powiedział Colin, a raczej co by zrobił. Odjął punkty Slytherin'owi? Trzasnął ich jakimś zaklęciem? Obecnie Rosalie wszystko i wszyscy zwisali i powiewali. Wolała siedzieć i pić tu ze znajomym swojego brata, chociażby dlatego aby na chwilę zapomnieć o otaczających ją problemach. Tak, tak alkohol nie jest najlepszą metodą, skuteczną, lecz krótkotrwałą.
- Wtedy ja także bym została Twoim sumieniem. Dzięki mnie miałabyś jeszcze większego kaca moralnego. - ześlizgnęła się z blatu kuchennego i chwyciła w dłoń butelkę z resztkami bursztynowego płynu. Szła leciutko się zataczając, leciutko. Nalała blondynowi do szklanki whisky, a sama dopiła resztę pozostałą na dnie.
Przeczesała palcami brązowe włosy, zerkając na Eran'a. Powoli kończyły się tematy do rozmowy. Chociaż w obecnym stanie mogliby gadać o niczym, a i tak traktowaliby to całkowicie poważnie.

//Oho, wena poszła tiriliba-tirliba.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eran Joyce
Uczeń VII Roku
avatar

Data dołączenia : 17/06/2010
Liczba postów : 25
Punkty : 32
Wiek : 25
Skąd : Walia

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Wto Cze 29, 2010 8:04 pm

- A skąd wiesz, że w ogóle mam jakiegoś kaca? Jestem okropnym, nieczułym człekiem, z którym można tylko pić. - Odparł, ot tak, by coś powiedzieć, przepełnionym od obojętności głosem. Z uwagą obserwował, jak Rose wstaje, po czym chwiejnym krokiem wraca doń, żeby podarować mu naczynie, wypełnione alkoholem.
Zapanowała cisza. Jednakże Eran'owi zupełnie to nie przeszkadzało. Po cóż mają na siłę wymyślać jakieś tematy do rozmowy? Po cóż ma wysłuchiwać rozmyśleń i problemów dziewczyny? I samemu odpowiadać, ażeby później dowiedzieć się, że jego słowa są bez polotu? Szczególnie, że obecnie stan jego umysłu był dość mizerny, więc jego wywody nie byłyby wykwintne, czy bogate w błyskotliwe uwagi. Tak więc siedział sobie, nie wadząc nikomu, obracając w palcach różdżkę, w ramach zabawy, nie bardzo wiedząc co czynić dalej.
Choć uprzednio obciążały był od swoich myśli, teraz czuł, że procenty naprawdę potrafią rozpraszać wszystkie smutki, niby ukochany szepczący do ucha "wszystko będzie dobrze". Wiadomo, iż zazwyczaj jest jeszcze gorzej, lecz czy nie warto uwierzyć w to, że przyszłość stanie się prawdziwym ciągiem szczęśliwych zdarzeń? Chociaż na chwile zapomnieć o wszystkim?
Nie chcąc wracać do rzeczywistości - od razu wiedział, że problemy przygniotą go do podłoża - kolejna zawartość szklaneczki spłynęła wprost do jego gardła. I od tego momentu w chłopaku z wolna budziła się energia i radość z byle czego. Jego twarz ozdabiał, bądź co bądź, dość delikatny uśmiech. Uprzedzam jednak, że nie doprowadził się do takiego stanu, żeby nie wiedział co mówi, czy robi. Był po prostu w przedsionku do pijaństwa, w jego mniemaniu w najlepszym punkcie wspólnego opróżniania butelki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rose Williams
Administrator
Uczennica VI Roku
avatar

Data dołączenia : 05/06/2010
Liczba postów : 80
Punkty : 127
Wiek : 24
Skąd : Swindon, Anglia

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Nie Lip 18, 2010 6:14 pm

Poruszyła nieznacznie brwiami. Nie była upity do tego stopnia, aby nie kojarzyć tego co dosłownie przed chwilą powiedziała. Chociaż później mogła by dostać amnezji, gdzieś tak pod drugiej szklance whisky.
- Nie mówię, że akurat w tym momencie masz kaca. Co nie znaczy, że jutro go mieć nie będziesz. Dopadnie Cię i zwykły i moralny. Skąd wiem? Kobieca intuicja. - uśmiechnęła się zadziornie i szturchnęła go łokciem. W gruncie rzeczy nie znała Erana tak dobrze, aby stwierdzać, że jest okropny i nieczuły. Pił z nią i to równo, na razie się jeszcze nie przeczepił i był wręcz miły. Okay, może tu znaczenie miał alkohol, ale na korytarzu był trzeźwy, chyba. - Tylko pić? Jak na razie jeszcze rozmawiamy, a zaraz będziemy się śmiać na widok głupiej solniczki. - Rose była szalona i Joyce powinien o tym wiedzieć. Chociażby od Colina, który pewnie nie raz i nie dwa wpadał do dormitorium wściekły i na głos gadał jaka to jego siostra jest szurnięta i dlaczego nikt go nie zapytał o zdanie przy wyborze rodziny.
Upiła kolejny, spory łyk z dna szklaneczki. Chyba najwyższy czas poszukać kolejnej szklanej butelki z bursztynowym płynem, znaczy się umilaczem czasu. Na sucho nie będą siedzieć w tej kuchni, gadać o wszystkim i o niczym.
Panienka Williams z nudów usiadła obok blondyna i oparła głowę o jego ramię. - No i...? - mruknęła przenosząc wzrok z kuchennych szafek na Ślizgona. Mógł to zinterpretować na wiele sposobów.


Ostatnio zmieniony przez Rose Williams dnia Pią Lip 30, 2010 12:31 pm, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eran Joyce
Uczeń VII Roku
avatar

Data dołączenia : 17/06/2010
Liczba postów : 25
Punkty : 32
Wiek : 25
Skąd : Walia

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Czw Lip 29, 2010 7:18 pm

Oparłszy się wygodnie o zimną ścianę (koszmarne jest takie garbienie się na marnym stołku), na moment skierował swój wzrok ku drzwiom, żeby upewnić się czy aby na pewno nikt nie chce przerwać tej sielanki. Lecz, najwyraźniej, wszyscy zajęci byli własnymi sprawami, a nie szukaniem małoletnich Ślizgonów pragnących zasmakować zakazanych uciech. I gdy miał znów całkowicie oddać się beztrosce ale uzmysłowił sobie, że ich butelka w mig zostaje niecnie pozbawiona swych dobroci i przez to prawie wpadł w panikę. Rozejrzawszy się uważnie po pomieszczeniu (co było dość trudne, albowiem panował półmrok) stwierdził, że jeśli nie znajdą nowego trunku własnoręcznie doprowadzi do fermentacji alkoholowej i cierpliwie będzie czekał na owoce tego skomplikowanego procesu.
Do czegoż to doprowadza zwyczajna chęć upicia się w trupa?!
Cmoknął jakby zniesmaczony swoim zachowaniem, kręcąc przy tym głową. Dopiero później dotarły do niego słowa wypowiedziane przez dziewczynę, lecz było to jednoznaczne z monotonnym "bla, bla, bla". Zbyt dużo whisky płynącej w jego żyłach. Ożywił się jedynie na wzmiankę o solniczce, wyrzekł więc nie kryjąc rozbawienia:
- Solniczki? Nie ma to jak inteligenty żart!
Główka drogiej koleżanki, która ni stąd ni zowąd, znalazła się na jego ramieniu spowodowała, że jął wpatrywać się w Rose, z podejrzliwie przymrużonymi oczyma.
- Widzę, że przysypiasz ale dlaczego wybrałaś mnie na swoją poduszkę? - Spytał spokojnie, a wargi mimowolnie ukształtowały się w uśmiech, niezaprzeczalny ślad tego jakże miłego stanu ducha.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rose Williams
Administrator
Uczennica VI Roku
avatar

Data dołączenia : 05/06/2010
Liczba postów : 80
Punkty : 127
Wiek : 24
Skąd : Swindon, Anglia

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pią Lip 30, 2010 1:10 pm

Butelka Ognistej Whisky została opróżniona przez dwójkę Ślizgonów ukrywających się w szkolnej kuchni. Teraz siedzieli i gadali o niczym. Czy tak ma wyglądać dobra impreza? Zdecydowanie nie. We dwójkę szybko tematy się kończą, a jak pojawi się trzecia osoba zawsze można się z niej pośmiać.
Rose siedziała obok siódmoklasisty z głową opartą o jego ramię. Powieki mozolnie się opuszczały, a Ślizgonka zdawała się odpływać. Z tego błogiego stanu wyrwała ją kolejna wypowiedź Eran'a.
- A przeszkadza Ci to? - spytała cicho, odrywając głowę od chłopaka. Może jeszcze nie przysypiała, ale chyba jej organizm zmierzał do tego. Kosmyki brązowych włosów niesfornie opadły na twarzyczkę panienki Williams.
Ściana, albo szafka też nadawały się do opierania, ale przytulanie się do Joyce'a było o wiele przyjemniejsze. Zawsze mógł się odsunąć, ale nie zrobił tego. Może z grzeczności, może dlatego, że wcale nie twierdził, że zachowanie Rosalie wykracza poza granice moralne. Chociaż tak na zdrowy rozsądek, jak przytulanie się do kogoś, a właściwie oparcie głowy może być traktowane jako coś niepoprawnego?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eran Joyce
Uczeń VII Roku
avatar

Data dołączenia : 17/06/2010
Liczba postów : 25
Punkty : 32
Wiek : 25
Skąd : Walia

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Czw Sie 12, 2010 11:33 am

Cóż, niektórzy czarodzieje wielbią nad życie Ognistą Whisky. Kładą butelkę na podium i klęcząc na kolanach, oddają bursztynowemu płynu cześć. A jak go nazachwalają! Toż to jest prawdziwie magiczny trunek.
Eran oczywiście doceniał działania wyżej wspomnianego alkoholu, a jakżeby inaczej, ale uważał, że poglądy tychże osób zahaczają o idealizowanie cieczy. Jednak jakie odczuł zdumienie gdy odkrył kolejne działanie upicia się! Dziewczyna prawie zasnęła. A przecie zaledwie godzine temu wolała siedzieć na zimnych schodach, niźli spać pod ciepłą kołdrą! Czyżby flakoniki wypełnione eleksirami (często nie działające), które mają zwabić sen w sidła, miały być zastąpione przez Ognistą Whisky?
Mimo wszystko nie czuł się z tego powodu zadowolony. Owszem, jeśli Rose posiada takowy problem - cierpi na bezsenność, będzie trzymał kciuki za nią i ogólnie odmówi modlitwe w jej intencji. Jednakże obecnie nie było mu to na rękę, bo samemu nie chciało mu się spać. A tkwić na niewygodnym stołku i wpatrywać się tępo w ściane może i w swoim dorminatorium.
I właśnie wtedy nastąpiła przełomowa chwila. Otóż Eran Joyce zmęczył się nudą, która najwyraźniej zakorzeniła się nieodwracalnie w Hogwarcie.
Ktoś snuje się smętnie, ktoś przysypia, ktoś żuje niemrawo kurczaka. Zewsząt dochodziły go przesiąknięte moniotonią czynności. Nie chciał już tej ciszy. Wolałby zapełnić ją nawet jałową rozmową na tematy, które włożył do worka "Bzdurne".
Tak więc siedemnastolatek delikatnie wstał i odwrócił się do dziewczyny, aby móc wbić w nią parę niebieskich oczu. Z premedytacją stwierdził, że jego ruch wyrwało ją z pół-snu.
- Śpiąca Królewno, nie wiem jak ty ale ja nie chce tutaj przemienić się w dziadziałych staruszków, którzy przysypiają nawet na meczu Quidditcha! - Wygłosił to wszystko w jednym ciągu, a słowa troszkę się ze sobą zlewały, ale Ślizgonka musiała go zrozumieć. Był rozochocony alkoholem, miał dobry humor, zdjął chwilowo maskę napuszonego dziwaka i chciał to wykorzystać!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rose Williams
Administrator
Uczennica VI Roku
avatar

Data dołączenia : 05/06/2010
Liczba postów : 80
Punkty : 127
Wiek : 24
Skąd : Swindon, Anglia

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Czw Sie 12, 2010 12:43 pm

Bursztynowy płyn był czymś, co potrafiło zbić z nóg największego twardziela, a także rozweselić jakiegoś ponuraka. Alkohol przeróżnie oddziaływał na młodych ludzi. Nie raz pobudzeni - jak Eran - kiedy indziej znużeni - jak Rosalie. Można go wielbić, wychwalać, składać nawet ofiary, ale wtedy zalicza się to pod obsesję, alkoholizm. Na szczęście istnieje coś takiego jak kac. Taki nastolatek zostaje obudzony przez promienie słońca wpadające przez okno. Dopiero po chwili zaczyna zdawać sobie sprawę, że ma kaca, którego objawem są bóle głowy i mdłości. Twierdzi, że stąpanie kota po podłodze, jest jak młot pneumatyczny. Przepraszam, prawdziwi czarodzieje nie wiedzą co to gumowa kaczka, a co dopiero młot pneumatyczny. Chodzenie kota, porównuje do... tupania rozwścieczonego dzieciaka, które nie dostało ciastka.
Co do kaca moralnego, potrafił dać większego kopa niż ten spowodowany zbyt dużą ilością wypitego alkoholu ostatniego wieczoru. Człowiek nie może przypomnieć sobie wszystkich szczegółów z libacji. Nie wie jak trafił do łóżka, co się konkretnie wydarzyło, czy nie zrobił nic głupiego, czego może żałować do końca swego żywotu. Wtedy przysięga sobie, że nigdy więcej nie tknie jakiegokolwiek alkoholu. Okłamuje samego siebie, bo przy najbliżej okazji robi to samo. Owego zachowania nie da się racjonalnie uzasadnić.
Rose przetarła oczy grzbietem dłoni. Kilkakrotnie zamrugała, aby przywrócić swe oczy do normalnego trybu. Chciała się rozbudzić, bo wreszcie zaśnie w tej ciemnej kuchni, a rano obudzi ją jakiś nauczyciel, a dyrektorka wypieprzy z Hogwartu. W sumie miałaby do tego mocny powód. Dziecko śpi pijane na kuchennym blacie - ładnie świadczy do niej? Pogorszyłoby tylko sytuację Williams'ów.
- Ja wcale nie śpię! Przymknęłam oczy tylko na chwileczkę. I nie jestem żadnym staruszkiem. - wymusiła nadąsaną minę, która odmalowała się na jej twarzyczce. Wstała wreszcie i przeciągnęła się. Próbowała się nie chwiać, ale w obecnym stanie było to trudne do wykonania, prawie niemożliwe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eran Joyce
Uczeń VII Roku
avatar

Data dołączenia : 17/06/2010
Liczba postów : 25
Punkty : 32
Wiek : 25
Skąd : Walia

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Czw Sie 12, 2010 2:20 pm

Eran posiadał modela w swoim domu, więc nie musiał zapoznawać się ze skutkami picia alkoholu. Ojciec mógłby zostać głównym bohaterem mugolskiej produkcji, która zwałaby się "Ja - marny alkoholik". Lecz jest różnica między obserwacją poczynań drugiej osoby, a samemu opróżnianiu zawartości kieliszków. Chłopak zaś, mimo dość młodego wieku dobrze orientował się w tym temacie. Oczywiście, gdyby miał napisać książke nie byłaby o istnieniu zielonkawej butelki w jego życiu, nie przesadzajmy. Procentowe płyny były po prostu jakąś niewielką, ale znaczącą kreską w obrazie, który powszechnie nazywany jest istnieniem.
Ślizgon z uwagą wpatrywał się w dziewczyne, jakby właśnie, za pomocą gestów, próbowała wytłumaczyć mu jak dojść na dworzec.
Uśmiechnął się do niej z rozbawieniem, które zostało wzbudzone przez jej zachowanie. Przypominała mu małą dziewczynkę, uwielbiającą się przekomarzać. Jednak nie podzielił się ze swoimi spostrzeżeniem z Rose, z obawy, że rozbije pustą butelkę o jego biedną główke. Kobiety są prawdziwym kłębowiskiem dziwnych cech. Nawet najdrobniejsze stwierdzenie może być odebrane jako śmiertelna obraza. A że nie miał nastroju do walk, w postaci uważaj z kim zadzierasz, czy zaraz dostaniesz w mordę potulnie przełknął słowa cisnące się na usta.
Już chciał coś rzec, ale widok zachwianej Rose od razu ożywiło w nim potrzebe bycia miłosiernym. Nie marzył o tym, ażeby widzieć jak panienka Williams tarza się po podłodze, próbując wstać. Poza tym nigdy nie bawiło go, gdy ktoś się przewrócił bądź potknął, choć cały tłum ludzi kwiczy ze śmiechu, niby prosiaki krztuszące się swoją karmą.
Będąc dzielny i nieustraszony jak bohater z kreskówek, jednym, dziarskim krokiem zbliżył się doń i podtrzymał ją w pionie. Mogło to wyglądać podejrzanie, bowiem oplatając Rose swymi ramionami (Boże, spraw, żeby mnie nie obrzygała!) byli zdecydowanie bliżej niż kiedykolwiek, w ich krótkiej znajomości.
- Pani już nie pije. - Oznajmił cicho, bo po cóż to ma krzyczeć, lekko zachrypniętym głosem. - Pani jednak powinna iść spać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rose Williams
Administrator
Uczennica VI Roku
avatar

Data dołączenia : 05/06/2010
Liczba postów : 80
Punkty : 127
Wiek : 24
Skąd : Swindon, Anglia

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Czw Sie 12, 2010 3:33 pm

Oplatanie Rosalie ramionami, to jak igranie z ogniem. Ślizgonka była pod wpływem alkoholu, w sumie Eran również. W każdej chwili mogło się to wyrwać spod kontroli. Szczególnie, że w tej kuchni stali całkiem sami. Zero nadzoru. A gdy spuszcza się pannę Williams ze smyczy, nie tak łatwo da się ją później złapać. O tym powinni pamiętać wszyscy starsi ze Slytherin'u.
Wymiotować też nie miała zamiaru. Mdłości dopadną ją dopiero nad ranem. Łącznie z bólem głowy i ogólnym osłabieniem całego organizmu. Lekarze z mugolskiego szpitala pewnie podłączyliby ją do kroplówki, a w Hogwarcie najwyżej dostanie coś na odtrucie i jakiś magiczny proszek, dzięki któremu poczuje się jak nowo narodzona.
Moment, w którym chłopak jej dotknął, zdecydowanie przywrócił Rose do rzeczywistości. Przeszył ją delikatny dreszcz.
- Chwilę temu narzekałeś, że przysypiam. - zauważyła, przekrzywiając lekko głowę. Podobno to kobieta zmienną jest, ale niekoniecznie. Widać, że faceci również zmieniają zdanie pod wpływem różnych bodźców. Na przykład chwiania się młodszej koleżanki. Tym razem grymas zamienił się w uśmiech, bo zachowanie blondyna było co raz bardziej zabawne. - A Ty będziesz dalej tu siedział i sączył Ognistą Whisky? Alkohol źle wpływa na szare komórki. - Colin wpadając w tym momencie do kuchni dostałby zwarcia. Na myśl przyszłoby mu tysiące scen, które rzekomo rozgrywały się w kuchni. Oni tylko trochę wypili, to przecież nie taki wielki grzech. Jeszcze nie zrobili nic czego mogą żałować. Jak tak dalej pójdzie to niepoprawna sytuacja będzie tylko kwestią czasu. Dlatego też położenie Rosalie spać jest chyba najlepszym wyjściem. Nie ma szalonej nastolatki, nie ma też problemów, które sprawia. Proste i logiczne.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eran Joyce
Uczeń VII Roku
avatar

Data dołączenia : 17/06/2010
Liczba postów : 25
Punkty : 32
Wiek : 25
Skąd : Walia

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pon Sie 16, 2010 10:10 am

Z lubością stwierdził, iż Rosalie nie jest przesłodzoną nastolatką. Trzymając ją w objęciach (brzmi to dość melodramatycznie), uczennica szóstego roku nie zaczęła trzepotać przedłużanymi rzęskami, czy też rozsiewać wokół siebie woń róż, z domieszką niezidentyfikowanej obrzydliwie słodziutkiej, jakby stworzona z małych szczeniaczków, nuty zapachowej. Nie rzekła przesłodzonym głosikiem: trzymaj mnie tak, do końca życia, niebieskooki chłopcze. Cóż, gdyby akurat stała się taką personą, z pewnością znalazłaby się na podłodze. Pałał on nienawiścią do takich dziewcząt, które czaiły się w każdym domu, na każdym korytarzu w Hogwarcie. Przechadzały się w grupie, niczym w stadzie groźnych kotów, by później wbijać szpilki w laleczki Voodoo, na twarzy mając przyklejony rozczulający uśmieszek. To hańba, że takie gadzinki uczyły się magii!
Na szczęście Rose było daleko od takiego zachowania i wyglądu. Po kilkugodzinnej znajomości oraz pogłoskach krążących na jej temat, wywnioskował, że jest nietuzinkową osobą. Co cenił, podziwiał, pożądał. Sam był bowiem inny, więc ciągnęło go do ludzi jego pokroju. Taki już z niego człowieczek.
Nie zaprzątał sobie głowy konsekwencjami, ni spaniem. Dlatego też stwierdził, tuż przy uchu panienki Wiliams.
- Postoimy sobie trochę, co ty na to? - Nie wiedzieć czemu, zaśmiał się głośno, jakby wypowiedziane słowa były rzeczywiście śmieszne. Bawiła go jednak cała ta sytuacja.
- Wiem, wiem, jestem trochę marudny. - Dodał, kręcąc lekko głową, ciągle obnażając bezwstydnie swoje białe zęby. - Nic nie zaszkodzi moim szarym komórką. Ona są wybitne, waleczne i pracują na pełnych obrotach. A twoje jak się czują, po takiej dawce Ognistej?
Brązowa grzywa zasłaniała ciemnozielone oczy, w które się tak intensywnie wpatrywał. Koniuszkiem palca odgarnął niesforne włosy, uśmiechając się do niej z rozbawieniem.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rose Williams
Administrator
Uczennica VI Roku
avatar

Data dołączenia : 05/06/2010
Liczba postów : 80
Punkty : 127
Wiek : 24
Skąd : Swindon, Anglia

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pon Sie 16, 2010 10:51 am

- Skoro już tyle czasu siedzieliśmy, teraz możemy postać. Mi to nie przeszkadza. - od zawsze uważała, że ciągłe przebywanie w pozycji stojącej źle wpływa na jej nogi. Żylaki są przecież okropne, a zgrabne nóżki szatynki nie mogą zostać oszpecone! Nigdy w życiu już nie założyłaby krótkich spodenek, albo spódniczki. Łydki i uda (w jej mniemaniu) są świadectwem czy dziewczyna dba o siebie. Akurat Rose zwracała na to uwagę, chłopaki wolą patrzeć się na inne części ciała. I chyba wiadomo co mam na myśli. W Hogwarcie nie ma nastolatka, który gdy widzi dziewczynę na horyzoncie, nie spojrzy na jej biust, albo tyłek. Dojrzewają, hormony, interesowanie się płcią przeciwną, ale bez przesady. Te ich rozbiegane oczka szukają tylko jednego.
A teraz stała, ponieważ trzymał ją chłopak, starszy, przystojny i był Ślizgonem. Bogaty pewnie też, Colin nie mieszkałby w jednym dormitorium z jakimś biedakiem, chociaż... Jak on miał kaprys, to nic innego nie miało znaczenia. - Chwieję się, ale to nie znaczy, że po wypiciu whisky mózg mi wyparował. Widzisz? Jeszcze się kontroluję, czyli nie jest źle z moimi szarymi komórkami. - uśmiechnęła się zadziornie, również objawiając światu swe równe, proste, białe kiełki. Proszę tylko nie podejrzewać ją o jakikolwiek związek z wampirami. To w pełni człowiek, dziewczyna bez żadnych wynalazków w rodzinie (pomijając Cailean'a).
Kto by pomyślał, że jeszcze kilka godzin temu Rosalie siedziała na schodach, wściekła na prefekcika naczelnego. Obecnie nie wyglądała na złą, po jej poczynaniach można stwierdzić, iż ma dobry humorek. Ognista i jeden siedemnastolatek, i panna Williams jest w niebo wzięta! Niekoniecznie świadczy to o niej dobrze. Lubi zapalić, wypić, posiedzieć w towarzystwie starszych. Rodzina Williams ma teraz tak zszarganą opinię w oczach trzech domów, dlatego Ślizgonce przestało zależeć, aby odbudować to wszystko. Dyrektorka nie pozwoli, aby to przeszło bez echa. Williams ozwalała sobie na wszystkie zakazane owoce, lecz pilnowała, aby nie dotarło nic do nauczycieli.


Ostatnio zmieniony przez Rose Williams dnia Pon Sie 16, 2010 5:44 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eran Joyce
Uczeń VII Roku
avatar

Data dołączenia : 17/06/2010
Liczba postów : 25
Punkty : 32
Wiek : 25
Skąd : Walia

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pon Sie 16, 2010 1:38 pm

Któż by się zamartwiał niewielkimi śladami na nogach? Eran nie przejmował się takimi detalami i zupełnie nie mógł pojąć dlaczego kobiety wyrywają włosy, ze swych pięknych główek, gdy wpatrując się w odbicie w lustrze wyłapią najmniejszy szczególik, który uznają za wadę. A co mają powiedzieć te dziewczęta, które posiadają czarne zęby, wielkie bulwy na twarzy, zarośnięte brwi i garba na plecach oraz powiece? Te zapewne nie będę skakać z radości, gdy śliczna Rosalie z grupką chłopaków na czele, pełniących role ochroniarzy i pomagierów, będzie przechadzać się po korytarzu, kusicielsko rzucając spojrzenia swymi przymrużonymi, dużymi oczyma.
Zaś plotki o kwitnącej miłości i rozbudowanym życiu towarzyskim, są najbardziej interesujące i pozwalają dać pole do popisu wyobraźni. W cenie znajdują się też pikantne szczególiki z życia rodzeństwa Williams, z czego zdawał sobie sprawę i bez wahania wchodził na niebezpieczny grunt. A co mu tam! Nie będzie się zrażał jedynie dlatego, bo ludzie są tacy bezbarwni i pozbawieni własnych przeżyć, że muszą karmić się tanimi sensacjami. Joyce też nie był święty. Za uszami ma nie tylko brudek, ale również kilka zdarzeń, z których nie jest specjalnie dumny i kategorycznie dyskwalifikują go w pojedynku zwanym "Najgrzeczniejszy uczeń Hogwartu". I to wszystko na ten temat.
Wciąż błyszcząc doskonałym humorem i białymi ząbkami w uśmiechu, odrzekł półgłosem:
- W ogóle nie śmiałem posądzać twoich szarych komórek o cokolwiek! Chociaż nigdy ich nie widziałem, jestem przekonany, że są tak samą piękne, jak ty! - Komplement wypłynął z jego ust dość niespodziewanie, poza tym nie za bardzo kontrolował tego co mówi. - Jestem ciekawy, jak twoje komórki zareagują gdy zechce cię pocałować.
Zrobił minę głoszącą "uwaga! Zastanawiam się nad czymś głęboko!", a brwi Ślizgona powędrowały do góry, nadając mu jeszcze bardziej zadumany wyraz. Czekał na ruch dziewczyny, nie kryjąc zaciekawienia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rose Williams
Administrator
Uczennica VI Roku
avatar

Data dołączenia : 05/06/2010
Liczba postów : 80
Punkty : 127
Wiek : 24
Skąd : Swindon, Anglia

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pon Sie 16, 2010 6:14 pm

To było do przewidzenia. Dwójka Ślizgonów o przeciwnych płciach i butelka Ognistej Whisky. Równoznaczne z jednym, jeżeli obydwie strony nie potrafiły się kontrolować. Skoro Eran może szaleć, to dlaczego, nie Rosalie? Gdyby nie szalała ktoś wysłał by ją do lekarza, ponieważ zaczyna się zachowywać dziwnie, a raczej normalnie. Całkowita samokontrola zdecydowanie nie pasowała do zwyczajów panny Williams.
Splotła palce za szyją blondyna, otwierając szerzej oczy okalane ładnymi, długimi rzęsami, nie mrugała. Teraz Joyce mógł się całkowicie zatopić w tej ciemnej zieleni.
- A masz takie plany? - zadziorny uśmieszek nie schodził z twarzyczki Ślizgonki, która wciąż przebywała w objęciach siódmoklasisty. I chyba nie zapowiadało się, aby tak szybko ją puścił. W sumie jej to pasowało. Jakaś dziewoja, która nigdy w życiu nie stała w objęciach ze starszym, przystojnym blondynem, zapewne uciekłaby speszona potykając się o własne nogi. Niestety, albo i stety Rose ma już akurat całowanie za sobą. Więc nie przeżyje szoku, po czym nie zacznie się jąkać i nie będzie mieć urazu psychicznego do końca życia. Uprzedził ją, więc to ułatwiało sprawę. Gdyby każdy chłopak uprzedzał... siedem ósmych dziewcząt z Hogwartu wciąż byłoby niecałowanych.
To wina alkoholu, rano wstanie z wielkim bólem głowy i małą amnezją. Później będzie szukać Erana po całym zamku, aby spytać, czy nie zrobili czegoś czego mogą żałować do końca życia. Jeżeli odpowie twierdząco, kac moralny tłumiony przez trzeszczącą banię, przypomni o swoim istnieniu. Po takim zajściu zmuszona byłaby do abstynencji. Abstynencja, to zło, jak można bawić się bez napojów wyskokowych? Przecież za imprezę bezalkoholową powinno się karać! I to obcięciem ręki! Cała rodzina z rodu Williams wie, cały Slytherin wie, cały Hogwart wie, że balanga organizowana przez Rose, zostanie w pamięci przez bardzo długi czas, o ile wszystkie fakty zostały zakodowane gdzieś głęboko w móżdżku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eran Joyce
Uczeń VII Roku
avatar

Data dołączenia : 17/06/2010
Liczba postów : 25
Punkty : 32
Wiek : 25
Skąd : Walia

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sro Sie 18, 2010 3:47 pm

Eran również posiadał doświadczenie w kwestii całowania się. I nie chodzi tu o prowizoryczny pocałunek z miotłą albo z pomarańczą. Zresztą chłopak jest tego zdania, by gromadzić doświadczenia, smakować, poznawać i odkrywać niby nowe lądy, prawie każdą rzecz na tym świecie. Gromadzić wspomnienia jak muszelki znad morza, by później kiwając się w bujanym fotelu stwierdzić, że wycisnęło się życie niczym cytrynę. Dlatego też nie rozumiał, ani nie zamierzał zrozumieć osób, które zamykają się w swym pokoju, z trwogą wpatrując się w drzwi, bo ktoś może im zaproponować odrobinę szaleństwa i spontaniczności. A właśnie tu o samą spontaniczność chodzi! Jednak mimo wszystko wolał zapoznać Rosalie ze swym planem. Nie chciał by ta z zaskoczenia dostała zawału. Po co on się męczył i łapał ją w powietrzu, jakby tak czy siak wylądowała na podłodze, w dodatku nie wiadomo czy to by przeżyła.
- Nie, tylko chciałem zobaczyć czy mnie nie zabijesz. - W jego głosie brzmiała powaga, więc nic nie wskazywało na to, że kłamie w żywe oczy. Zdawać by się mogło, że po swoich słowach wypuści dziewczyne z objęć, odwróci się i pójdzie szukać kolejnej butelki, nie zważając na to, że ta mlaszcze zniesmaczoną bądź rzuca w niego butem.
Nie odsunął się jednak ani o milimetr. Ba! Zbliżył się doń, że stykali się nosami, po czym zupełnie bez skrępowania wpił się w jej usta.
Pierw pocałunek był delikatny, jakby nieśmiały, później zaś przerodził się w coś bardziej intensywnego, wręcz namiętnego. Eran to prawdziwy mistrz warg! Winien mu ktoś podarować medal i bukiet kwiatów.
I tak właśnie wygląda ich pierwszy całus. Bez świeczek unoszących się w powietrzu, bez blasku księżyca, bez zachodzącego słońca, bez bujnej zieleni - nic co może skojarzyć ze słowem "romantyczne".
Zabawa trwa, alkohol krąży w krwi, a noc jest jeszcze stosunkowo młoda, więc czego chcieć więcej? Jedyną rzeczą, którą potrzebowali była cała zgrzewka Ognistej Whisky. Lecz w takim wypadku musieliby mieć również nowy układ pokarmowy, bo coś podejrzewam, że rano nie mogliby spojrzeć nawet na niewinną kromkę chleba. Tak to już jest gdy młodociani się nudzą i zapełniają sobie czymś czas.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rose Williams
Administrator
Uczennica VI Roku
avatar

Data dołączenia : 05/06/2010
Liczba postów : 80
Punkty : 127
Wiek : 24
Skąd : Swindon, Anglia

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sro Sie 18, 2010 5:03 pm

Eran usta miał ciepłe, słodkie i miękkie jak jedwab, a ich dotyk ją oszołomił. Jakby cały alkohol płynący w jej żyłach w jednym momencie wyparował, a ona była całkowicie trzeźwa i świadoma tego co się dzieje. A dużo się działo, stała w kuchni, w nocy, upita Ognistą Whisky, w objęciach siedemnastolatka i się z nim całowała. Takie przygody to tylko z Rosalie w roli głównej.
Kolejne przyjemne dreszcze przeszywały jej ciało. Czy Joyce przesyłał jakieś impulsy elektryczne, rażące pannę Williams?
Odsunęła twarz, dla zaczerpnięcia tchu, aby zaraz powrócić do żarliwego całowania blondyna. Takie kontakty z kimś niedoświadczonym mogły się zakończyć katastrofą. Jak widać Eran miał wprawę i dobrze. Przejechała dłonią po jego policzku. Niestety zabrała mu możliwość wpatrywania się w jej ślepia, poprzez lekkie przymknięcie powiek.
Slytherinie, czy ta mała libacja alkoholowa nie mogła się skończyć w sposób mniej ekstremalny? Chociaż raz, aby o Williams nie krążyły nowe plotki? Jak widać jeden z czterech założycieli Hogwartu nie ma litości wobec szczeniackich wybryków. Chce aby dwójka Ślizgonów zapamiętała tę lekcję na przyszłość. Owszem, Rosalie ją zapamięta, przez mgłę, ale zawsze. W obecnym stanie nie mogła, albo raczej nie chciała przejmować się reakcją środowiska na te nieodpowiedzialne czyny. Sama tego nie rozpoczęła, ale w pewnym sensie sprowokowała.
Siódmoklasista nie posiadał takich problemów. Nie zamartwiał się, że nigdy nie będzie mógł spojrzeć w oczy Prefektowi Naczelnemu Domu Węża. Należy wyłuszczyć, iż mieszkanie z nim w jednym dormitorium i unikanie spojrzenia ciemnozielonych oczu, to ciężka rzecz. Williams w świetle magicznego prawa to... dziecko, durna szczeniara, Eran dorosły czarodziej. Osoby wyższej rangi nazwałyby to pedofilią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eran Joyce
Uczeń VII Roku
avatar

Data dołączenia : 17/06/2010
Liczba postów : 25
Punkty : 32
Wiek : 25
Skąd : Walia

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Sro Sie 18, 2010 8:01 pm

Ależ proszę nie przesadzać. Osoby wyższej rangi, odziane w ciasne garnitury lub szaty, nazwałoby "niepokojące zachowanie młodych ludzi, którzy nie posiadając żadnych hamulców, robią rzecz surowo zabronioną w porządnym domu. Takie zachowanie powinno się wyeliminować." Nie jest to jednak gorsze niż jakiś trzynastoletni szpieg, udający skrzata (a właśnie gdzie oni się podziali?), który po opuszczeniu kuchni momentalnie obwieści, że "Rosalie Williams za dziewięć miesięcy urodzi bliźnięta siódmoklasiście. " Eran woli nosić metkę szaleńca, a nie tatuśka, więc plotkarza obdarzyłby paskudną klątwą, albo po prostu obdarłby go ze skóry. Tak na początek. Ale kto w takiej chwili myśli o podobnych sprawach?! Chyba jakiś dziwny stwór z rozhulaną wyobraźnią.
Chłopak nie przerwał swojej czynności, jakby walczył o puchar "Najdłuższego Pocałunku Świata". A gdy jego towarzyszka nabierała powietrza, zaczął całować jej brodę, jak gdyby chciał sprawdzić czy jej skóra smakuje inaczej. Lecz po chwili znów wrócił do pełnych ust ślizgonki. Swoimi dłońmi ujął twarz dziewczyny, tak że zakrywał uszy zainteresowanej. Mogłoby to wyglądać dość dziwnie, jakby chciał ochronić ją przed paskudną muzyką, ale cel był zupełnie inny.
Któż by się przejmował tym, że znają się stosunkowo krótko? Pominęli akcje "poznajmy się" oraz niewinne spoglądanie w przeciwną stronę. Niektórzy ludzie trzymają się za rękach dopiero po sześciu miesiącach znajomości. Ale skąd mógł wiedzieć, że podczas porannego spacerku nie zostanie przekąską dla jakiegoś magicznego, niebezpiecznego zwierzęcia? A nawet jakby tak się stało, chciałby na łożu śmierci pocałować ponownie Rosalie. To byłoby miłe pożegnanie się ze światem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rose Williams
Administrator
Uczennica VI Roku
avatar

Data dołączenia : 05/06/2010
Liczba postów : 80
Punkty : 127
Wiek : 24
Skąd : Swindon, Anglia

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Czw Sie 19, 2010 10:42 am

Niech taki trzynastoletni szpieg rozsieje plotkę o rzekomej ciąży bliźniaczej Rosalie. Wtedy byłaby zmuszona go uświadomić, że do zapłodnienia nie dochodzi przez pocałunek, a coś zupełnie innego. Chociaż tak biorąc pod uwagę jego wiek powinien mieć o tym jako-takie pojęcie. Nim odkręciłaby wszystko co nawywijał dzieciak, starszy brat zrobiłby jej i Eranowi wielki wykład na temat zabezpieczania się. Prefekcik Naczelny na takie pierdółki jest uczulony.
Tym razem wplotła palce we włosy Joyce'a i wcale nie chciała rozdzielać ich warg. Chwilo trwaj! - przemknęło jej przez myśl, o ile była w stanie myśleć. Chciała tu stać aż do rana, lecz już teraz kolana się pod nią uginały. Pod wpływem pocałunku najprawdopodobniej, nie mówię, że alkohol też się do tego nie przyczynił. Czuła pulsującą krew w głowie, tak samo jak przy migrenie. Jeżeli przy każdym bólu głowy Joyce byłby lekarstwem, Rose zostałaby lekomanką. To idiotyczne, że taka Ślizgonka jak Williams stała się aż tak podatna na dotyk siódmoklasisty.
- Czemu działasz na mnie jak narkotyk...? - wyszeptała tuż przy jego ustach. Chyba już się uzależniła. Dosyć szybko jak na nią. Papierosy zostały nałogiem po jakiś dwóch-trzech miesiącach notorycznego palenia dla tzw. 'szpanu'. Szkoda, że teraz przestało to być szpanem i zaczęło uzależniać. Ślizgon osiągnął ten sam efekt po jednym pocałunku,
Ogólnie znają się sześć lat. W pierwszej klasie Rosalie wpadała do dormitorium Eran'a, aby trochę pomęczy brata, bez wcześniejszej zapowiedzi. Jednak bliższa znajomość nawiązała się kilka godzin temu. Czyżby zaczął zwracać na nią uwagę od momentu spotkania na schodach, od tego roku szkolnego (najprawdopodobniej przez plotki), a może wcześniej?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eran Joyce
Uczeń VII Roku
avatar

Data dołączenia : 17/06/2010
Liczba postów : 25
Punkty : 32
Wiek : 25
Skąd : Walia

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Czw Sie 19, 2010 8:50 pm

Owszem, mijali się na korytarzach, lecz czy to można nazwać jakąkolwiek relacją? Sądzę, że nie, w przeciwnym razie posiadalibyśmy miliony znajomych i nikt nie czułby się samotny, gdyby wszyscy obok których przechodzimy byliby związani z nami w najmniejszy sposób. I zapewne Rosalie byłaby dalej, jakimś elementem krajobrazu, jakimś nazwiskiem na pergaminie, jakimś nie znaczącą postacią w monologu kolegi, gdyby nie fakt, że o mało nie była przyczyną jego śmierci. Jak ten los potrafił zaskakiwać!
W zielonych oczach dziewczyny, z łatwością odczytał uczucia jakie się w niej kłębiły. W dodatku jej późniejsze słowa potwierdziły to co chodziło mu po głowie. Sprawiał jej przyjemność, tak jak ona mu. Nie obawiał się jednak, że szóstoklasistka zrobi mu ołtarzyk i będzie składała ofiary. Wątpi też w to, że będzie wzdychać nad jego zdjęciem, paluszkiem rysując serduszko w powietrzu i planować ich ślub. Ona nie była z rodzaju takich dziewcząt, co zdążył już zauważyć. Na szczęście! Eran był bowiem człowiekiem, który chciał mieć trochę przestrzeni. Nie lubił się dusić w czyimś towarzystwie, a takie osoby zdecydowanie go przytłaczały.
Całowali się wciąż i wciąż, jakby mieli umrzeć po oderwaniu się od siebie choćby na milimetr. Można w tym wszystkim znaleźć i czułość i pasje. Jedyną rzeczą która psuła ich pocałunek był niedobór powietrza, więc na chwile przestali, by patrzeć sobie prosto w oczu. Jego twarz zdobił najszczerszy uśmiech, ukazując jak wielką garścią radości obdarzyła go panienka Williams. Potrzebował odrobiny bliskości, jak potrzebuje się pożywienia do normalnej egzystencji. Brakowało mu tego, tęsknił wręcz za czyimś dotykiem. Nie był jednak na tyle zdesperowany, by podejść do jakieś blond niewiasty i powiedzieć jej coś w stylu: Hej, jestem Eran, pocałuje cie zaraz. Cieszysz się?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rose Williams
Administrator
Uczennica VI Roku
avatar

Data dołączenia : 05/06/2010
Liczba postów : 80
Punkty : 127
Wiek : 24
Skąd : Swindon, Anglia

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pią Sie 20, 2010 9:55 am

Skoro Eran tak bardzo potrzebował odrobiny bliskości, Rosalie bardzo chętnie może mu ją zapewnić. Nawet już to zrobiła w pewnym stopniu. Nie wyglądał na chłopaka, który w środku ma coś więcej niż chłód i obojętność jak szanowna większość mieszkańców Domu Węża. Pod wieloma warstwami każdy chłopak posiada jakieś cieplejsze uczucia, tylko nie chce ich wyjawić na światło dzienne. Nawet taki Cailean gdzieś tam w głębi musi kochać Rose, mimo problemów jakie tworzy. Paradoks typowego Ślizgona.
Na twarzyczce Williams również zagościł delikatny uśmiech. Trwał jednak niedługo, ponieważ musnęła ustami szyję blondyna. Uwaga, może wyglądała jak niewinna dziewczynka dopiero co oderwana od maminej spódnicy, lecz w robieniu malinek również miała spore doświadczenie. Nie zraziła jej myśl, iż Joyce będzie zmuszony chodzić w jakiś szaliczkach, golfach, aby przykryć znamię pozostawione przez pijaną szóstoklasistkę. Zgadzając się na libację alkoholową, pierwszy rozpoczynając pocałunek, chyba wiedział na co się pisze i jakie mogą być tego konsekwencje. A jeżeli nie wiedział, to rano gdy spojrzy w lustro powie, że więcej z nią nie pije, bo to się źle kończy.
Westchnęła cicho gdy oderwała swoje obrzmiałe wargi od szyi Erana. Wcale nie zdziwiłaby się, gdyby niebieskooki nagle ją puścił ze wściekłości i pobiegł do swojego dormitorium. Przecież na pierwszy rzut oka widać, że sprawcą śladu na szyi musi być jakaś dziewczyna, która, i tak czy siak się dowiedzą. Ludzie, szczególnie plotkarze mają swoje sposoby, aby dowiedzieć się konkretnych informacji: kto, jak, gdzie, z kim i na kim. Szczwane bestie. Gdyby raz, a na zawsze się ich pozbyć z tego świata, albo przynajmniej ze szkoły. Co ich interesuje cudze życie i cudze problemy, własnych nie mają?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eran Joyce
Uczeń VII Roku
avatar

Data dołączenia : 17/06/2010
Liczba postów : 25
Punkty : 32
Wiek : 25
Skąd : Walia

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pią Sie 20, 2010 7:28 pm

Cóż, Eran'owi nawet nie mignęła myśl, że może ją brutalnie opuścić, czy nakrzyczeć na nią. W takim przypadku można by posądzić go o to, że postradał zmysły bądź chwilowo jakieś kabelki poprzestawiały mu się w jego głowie. Bo, na Boga, zupełnie nie przejmował się czerwonym śladem na szyi, który będzie przykuwał uwagę uczniów i nauczycieli, jakby miał szyld z wściekle jaskrawym napisem "patrzcie na mnie". A jakby tego było mało świecąca strzałeczka dyndałaby tuż nad jego blond czupryną. Zamierzał kroczyć po korytarzu z podniesioną głową. Za nic nie będzie kulił się w dormitorium, na bycie skrępowanym też się nie pisał. A w szaliku w kolorach zielono-srebrnych nie zamierzał łazić. Zbyt gryzący, zbyt nie w jego stylu. Prócz tego nie obchodziło go co pomyślą i wycharczą czarodzieje, gdy zobaczą intrygujące dzieło Rosalie. A była z niej niebanalna i utalentowana artystka! A może nawet otworzy firmę i będzie wypełniać nudną skórę swoimi pracami? Zbiłaby na tym kokosy.
Jak na razie, uśmiech chłopaka znacznie się powiększył. Poza tym w oczach, które bez przerwy miał wbite w twarz dziewczyny, tańczyły wesołe iskierki.
- Przyznam szczerze, że nie spodziewałem się tego po tobie. - Szepnął, mając głos zabarwiony rozbawieniem, nie mogąc się powstrzymać przed krótkim śmiechem. Jednakże nie było w tym nic ze złośliwości. Po prostu był wciąż trzymany w objęciach pijaństwa i zdawało się, że nic nie jest w stanie popsuć mu humoru. Nawet jakby dowiedział się za chwile, iż Ognista Whisky jest surowo zabroniona i przerwano produkcje, nie popadłby w bolesną depresje. Rozpocząłby głodówkę, nosiłby czarne ubrania, ale w obliczu takiej tragedii, przychodziłby do szóstoklasistki i prosiłby ją o kuracje, z udziałem miękkich ust. Najlepsza odskocznia od rzeczywistości, jawiła się właśnie tak.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kuchnia   

Powrót do góry Go down
 
Kuchnia
Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» [P2] Kuchnia ze spiżarnią
» Kuchnia

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
WitchcraftRPG :: Suterena :: Kuchnia-
Skocz do: