WitchcraftRPG

„To nasze wybory ukazują, kim naprawdę jesteśmy, o wiele bardziej niż nasze zdolności...”
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Kuchnia

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Rose Williams
Administrator
Uczennica VI Roku
avatar

Data dołączenia : 05/06/2010
Liczba postów : 80
Punkty : 127
Wiek : 23
Skąd : Swindon, Anglia

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pią Sie 20, 2010 9:09 pm

Firmę, która produkowałaby malinki masowo, lecz tylko dla Eran'a. Nawet za darmo. Fundacja dla osoby cierpiącej na przewlekły niedobór czułości. Przecież Williams nie będzie nawet za pieniądze zostawiać swoich znaków identyfikacyjnych na każdym chłopaku, który się napatoczy. Wtedy tworzenie śladów na szyi Joyce'a nie miałoby sensu, a on nie byłby wyjątkowy. Pamiętajmy też, że zanim ona zabierze się do tworzenia swoich dzieł, najpierw potrzebny jest jakiś wstęp w postaci normalnego całowania. Raczej to niemożliwe, aby Rose dałaby radę zespolić usta z jakimś Gryfonem.
Ludzie złoci, to hańba dla każdej dziewczyny z Domu Węża, a gdy jest się czystokrwistą, śliczną szóstoklasistką o ciemnozielonych ślepiach, ze starszym bratem Prefekcikiem Naczelnym, to już w ogóle.
No więc niebieskooki niespecjalnie przejął się tym co zrobiła jego towarzyszka. Pewnie dlatego, że dzięki owemu znakowi gdy rano wstanie przypomni sobie co się działo. Skojarzy fakty: picie z Rose i malinka. Tylko największy kretyn i idiota nie połączył w poprawny sposób tych poszlak. A Eran z pewnością nim nie był.
Wcześniej jej wzrok został zawieszony na nieokreślonym punkcie. Po raz wtóry ich spojrzenia się spotkały. Kąciki, teraz już mocno czerwonych ust, wygięły się w uśmiechu.
- Czego? Tego, że potrafię całować, czy tego, że zrobiłam Ci taki śliczny ślad na szyi? - teraz siedemnastolatek powinien powiedzieć: ''Pozwól, że całowanie to ja ocenię'', lecz ona znała swoją wartość, umiejętności i możliwości, w porównaniu do niektórych... Przynajmniej wie, że o swoje trza walczyć, jeżeli nie chce się zostać popychadłem jak jakiś Puchon.
Jej dłonie spoczęły na ramionach czarodzieja. Nie spuszczała z niego wzroku, a ciemne brwi uniosły się do góry. Teraz to ona chciała dokładnie zaobserwować jego reakcję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eran Joyce
Uczeń VII Roku
avatar

Data dołączenia : 17/06/2010
Liczba postów : 25
Punkty : 32
Wiek : 25
Skąd : Walia

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Nie Sie 29, 2010 7:34 pm

Zrobił krok do tyłu, przenosząc wzrok wpierw na pustą butelkę, później zaś na drewniane szafki uwieszone ścian. Niech błogosławione zostaną świece! Przynajmniej można coś tutaj dostrzec. Był pijany, ale nie tak mocno i dotkliwie jak kilka chwil temu. Może to usta Rose ocuciły go z tego stanu. Mimo to czuł się jak w raju. Wybudował mur, który odgradza go od problemu, myśli przesyconych smutkiem, wyparł się lęku. Zrozumiał dlaczego ludzie, czy to mugole czy czarodzieje, wspólnie głoszą "żyj chwilą". Wiatr nie niósł go w przeszłość bądź przyszłość. Stał wyprostowany niczym drzewo, nie ruszając się ani o milimetr. Mógłby spędzić w kuchni całą wieczność, rozprawiając, albo po prostu milcząc. Nie wypuścił jej z objęć, z uśmiechem przysłuchując się słowom. I właśnie wtedy na horyzoncie pojawił się problemik...
Cóż miał w takiej sytuacji odpowiedzieć? Dziewczyna najwyraźniej była ciekawa jego reakcji, słów, czynów, jakby właśnie byli w środku jakiejś gry "na śmierć i życie". Czuł, że będzie oceniany od 0-10, a gdy padnie nędzna 1 bądź (broń Boże) 0, zostanie zlinczowany. Lecz czym on ma się przejmować? Liczy się szczerość, a nie jakieś wyszukane słówka, czy pokrętne wypowiedzi, jak górskie drogi.
- Hmm, nie wyglądasz mi na taką, która nigdy nie obcowała w taki sposób z mężczyzną. - Odrzekł, lustrując ją swymi niebieskimi oczkami. - Najbardziej zdumiał mnie fakt, że mnie nie podrapałaś, albo nie rzuciłaś się na mnie z różdżką. Znam twojego brata, ba, rozmawiamy od czasu do czasu ze sobą i raczej zauważyłem, że macie bardzo specyficzny kontakt. - Mistrz ugłaskiwania rzeczywistości i pokazywania jej w różowiutkim świetle. - Wyobrażałem sobie ciebie trochę mniej... uroczo. - Nie chciał poruszać tematu relacji brat-siostra, ale jakoś mu się wymsknęło i już poszło w świat. Jako jedynak nie wiedział jak wygląda życie z rodzeństwem. Sam zapewne gryzłby się ze swym bratem bądź siostrą. Chociaż nasłuchał się miliona opowieści o fatalnym spokrewnieniu, wierzył naiwnie, że to piękna więź. Więź, która łączy, aż do śmierci. Sznur nie do przerwania.
Jednakże nie chciał poruszać takich tematów, przynajmniej teraz. Jeszcze ją spłoszy, niby strachliwą sarenkę i wyjdzie z kuchni. Na Merlina, ale by tedy żałował! Wytłumaczenie jest proste - był rad, że ją poznał. Jest szansa na bardzo interesującą znajomość, która może rozrosnąć się w coś więcej. Któż to wie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nate Gryffin
Nauczyciel Zielarstwa
Opiekun Gryffindor'u
avatar

Data dołączenia : 01/09/2010
Liczba postów : 17
Punkty : 29
Wiek : 36
Skąd : Okolice Glasgow

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Czw Wrz 02, 2010 4:05 pm

Życie chciało, że Gryffin w połowie nocy zbudził się ze swojego mocnego jak głaz snu i ze zdumieniem odkrył, że koniecznie chce mu się napić mleka. Jak to Gryfon, nie ważne, czy liczący sobie osiem lat czy dwadzieścia osiem, nie zastanawiał się głębiej nad tą prozaiczną potrzebą, tylko natychmiast wstał z łóżka i nieco po omacku dotarł do dziwnie o tej porze oświetlonej kuchni. Przez chwilę stał w progu, specjalnie nie rzucający się w oczy w swojej żółtej piżamie i ze zdziwieniem przyglądał się zaistniałej sytuacji. Świeczki raziły oczy i wprowadzały pewien nierzeczywisty klimat, ale wypracowany przez lata instynkt podpowiadał mu, że dwójka nastolatków i rozsiane dookoła butelki po alkoholu istnieją naprawdę. No oczywiście, Ślizgoni!
- Rose i pan... - zastanowił się chwilę, mózg dopiero co wyrwany ze snu nie działał prawidłowo - Eran. Co macie na swoją samoobronę?
Byleby było krótkie, nie miał tej nocy ochoty na igraszki z uczniami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rose Williams
Administrator
Uczennica VI Roku
avatar

Data dołączenia : 05/06/2010
Liczba postów : 80
Punkty : 127
Wiek : 23
Skąd : Swindon, Anglia

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Czw Wrz 02, 2010 5:37 pm

Rosalie już uchylała usta, aby odpowiedzieć coś Eran'owi, ale w tym momencie do kuchni wpadł nowy Nauczyciel Zielarstwa. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie ta jego żółciutka piżamka! Dziewczyna zwinnie wyślizgnęła się z objęć Ślizgonka i skrzyżowała ręce na piersiach. Uśmiechała się głupio, a sprawdzą mimowolnego wykrzywiania się warg szatynki raczej nie był alkohol płynący w jej żyłach, a widok obecnego ubioru Opiekuna Gryffindor'u. Z trudem powstrzymywała się od parsknięcia śmiechem. Jeżeli nie staliby w kuchni, w tle jednej (?) butelki Ognistej Whisky, najprawdopodobniej posądziliby ją o wciąganie czegoś białego.
- Możemy zachować milczenie, ponieważ wszystko co powiemy może być użyte przeciwko nam. - wyrecytowała całkowicie nieskruszona, wręcz wesoła.
Po co Gryffin w ogóle pytał czy posiadają jakiekolwiek argumenty na swoją samoobronę, skoro dobrze wiedział, że takowych nie mają, a nawet gdyby, to nie znaczyłyby nic. Mógł od razu rzucić: ''Minus pięćdziesiąt punktów dla Slytherin'u za picie alkoholu i przebywanie po 22.00 poza dormitorium.'', zdecydowanie łatwiej i sprawniej, a przecież na tym zależało profesorowi, na czasie przeznaczonym do snu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nate Gryffin
Nauczyciel Zielarstwa
Opiekun Gryffindor'u
avatar

Data dołączenia : 01/09/2010
Liczba postów : 17
Punkty : 29
Wiek : 36
Skąd : Okolice Glasgow

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Czw Wrz 02, 2010 5:58 pm

Na czym zależy profesorowi całe szczęście w tym momencie wiedział tylko profesor. A piżamkę swoją lubił, nawet nie przypuszczał że może być powodem nietypowej miny Rose. Tak często napatrzył się tego wyrazu twarzy u Ślizgonów, że podejrzewał iż być może jest to jakaś zdolność którą Tiara Przydziału obdarowuje tychże.
- Bardzo słusznie. - wymruczał Nate, przysuwając się w kierunku szafki i jak gdyby nigdy nic wyciągając z niej kubek. Po namyśle pomacał się po kieszonkach żółtej koszuli i z przytłumionym dźwiękiem triumfu wydobył stamtąd różdżkę. Jedno krótkie zaklęcie i butelka po alkoholu przemieniła się w karton mleka. Gryffin nalał sobie kubek do pełna. - Pij mleko, będziesz wielki. - skierował słowa pełne mądrości w stronę Erana, celowo ignorując widoczny ślad na jego szyi. - I minus pięć punktów dla każdego z was, razem minus dziesięć dla Slytherinu za wałęsanie się po ciszy nocnej. A jutro u mnie w cieplarni randka z różami, sami wiecie za co.
Z satysfakcją przyłożył naczynie do ust i wypił do pełna, a jego grdyka poruszała się miarowo. Wyglądał przy tym jakby delektował się trunkiem wprost z paryskich pałaców.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rose Williams
Administrator
Uczennica VI Roku
avatar

Data dołączenia : 05/06/2010
Liczba postów : 80
Punkty : 127
Wiek : 23
Skąd : Swindon, Anglia

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pią Wrz 03, 2010 11:44 am

- Chyba będzie pan zmuszony załatwiać randkę Eran'owi z różami, ponieważ jutro klasa siódma ma lekcję zielarstwa. - jak miło, że pośpi sobie troszeczkę dłużej. Boląca głowa, mdłości, kac moralny, ogólne osłabienie organizmu, jakoś nie idą w parze z zapachem róż. A Joyce będzie mógł przynajmniej pokazać swą jakże piękną malinkę reszcie siedemnastolatków. - O ile dobrze pamiętam, a pamięć mam dobrą, to jeszcze siedzę w szóstej klasie. - profesor delektował się zwykłym mlekiem. Może powinni go poczęstować szklanką ognistej? To jest dopiero trunek! Nie wiadomo czy jeszcze gdzieś w szafkach znalazłaby się kolejna butelka.
- Mam już dosyć emocji jak na jedną noc... - poprawiła swoją błękitną bluzkę, i uwaga! Wcale się przy tym nie chwiała. Cud! Joyce powinien częściej ją przytulać. -...więc dobranoc. - cmoknęła blondyna w policzek i najzwyczajniej opuściła Kuchnię. Ktoś postronny stwierdziłby, iż zachowała się dosyć egoistycznie, zostawiając kolegę (?) samego z zaspanym profesorem. Chyba go nie skrzywdzi... Bynajmniej nie powinien.
Posłusznie pomaszerowała w stronę lochów, a dokładniej do swojego dormitorium. Grzecznie położy się lulu jak ułożona dziewczynka, zaraz po dobranocce.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eran Joyce
Uczeń VII Roku
avatar

Data dołączenia : 17/06/2010
Liczba postów : 25
Punkty : 32
Wiek : 25
Skąd : Walia

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pią Wrz 03, 2010 4:57 pm

Z najprawdziwszą uwagą obserwował jak Rose rozchyla usta, by coś wyrzec. Jednak nie dane mu było usłyszeć odpowiedzi, bowiem drzwi zaskrzypiały złowrogo. Eran momentalnie odwrócił się, aby ujrzeć zaspanego nauczyciela, niejakiego Griffina, który zaprezentował im swą żółtą piżamkę. Dobrze, że nie miał wzoru, dajmy na to, słoników ujeżdżających miotły do Quidditcha. Lecz nawet bez tego Eran czuł się całkowicie zszokowany. Spodziewał się, że jeśli jakikolwiek nauczyciel raczy zajrzeć do kuchni, winien to zrobić dużo wcześniej, a nie o tak późnej porze. Tkwił po uszy w nieuzasadnionym przekonaniu, iż nic im nie grozi, są całkowicie bezpieczni w swej dziupli. Dlatego też, nie dziwota, że gdy tylko dotarła do niego zaistniała sytuacja i słowa wypowiedziane przez szanownego Pana-co-lubi-babrać-w-ziemi stanął jak wryty, a na jego twarzy odmalował się wyraz bezgranicznego zdziwienia.
Czuł się jak dziecko złapane na gorącym uczynku, powiedzmy na zjadaniu dodatkowej porcji ciasteczek, jednocześnie łamiąc obietnice, że będzie ochraniał się przed próchnicą. To wszystko pomieszało się z głupim odczuciem, że jest się gołym, obnażonym, a zarazem poniżonym. No bo, do diabła, nie marzył o tym, ażeby ten ociekający optymizmem człowiek przerwał im w rozmowie, będąc w dość, hmm, blisko siebie. Wkroczył na ich teren prywatny, który tym razem objawił się jako kuchnia w Hogwarcie, zepsuł spokój i bezczelniejsze zdeptał swobodę. Miał nieodparte wrażenie, że uczynił coś wstydliwego oraz dziecinnego, jakby czytał gazetę dla romantycznych trzynastolatek z różowymi serduszkami i migającymi kryształkami na okładce. Chociaż mógł się spodziewać, że mimo tak wielu ciekawych i dziewiczych miejsc w szkole, większość głodomorów bądź nocnych marków, uda się właśnie do kuchni. Ale skąd mógł wiedzieć, że mężczyzna stojący przed nimi jest takim miłośnikiem mleka?
Milczał przez cały czas, wyprostowany (pozbierał resztki dumy z podłogi), z kamienną twarzą, pozbawioną wyrazu. Nie zamierzał się głupkowato uśmiechać. Nawet strój mleko-maniaka nie wzbudził w nim rozbawienia, tak jak u Rosalie. Dziewczyna sprawiała wrażenie, jak gdyby w ogóle nie przejmowała się całym tym nieprzyjemnym zajściem. A może on tylko tak wszystko wyolbrzymiał? A może za kilka dni wszystko zostanie przykryte kołderką zapomnienia?
I nie chodzi tu o punkty. Mogliby dostać po pięćset, ba!, po pięć tysięcy, guzik go to obchodzi. Sęk tkwił w tym, że nadszarpnięto jego opinie dobrego, zdystansowanego, chłodnego jak lód, młodzieńca.
- Z chęcią umówię się z chwastami. - Rzekł ironicznie, bezbarwnym głosem, a do kompletu przykleił maskę nie wyrażającą nic. - O niczym innym nie marzyłem.
Gdy tylko szóstoklasista zaczęła się oddalać, zadziwiająco równym krokiem, nie widział sensu przybywania sam na sam z tym typkiem.
- Dobranoc. - Mruknął niemrawo, żwawo pokonując odległość, która dzieliła go od wyjścia.
Nim zniknął, dodał:
- Miłej zabawy z kartonikiem mleka.
Jedna chwila i już go nie było.

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Nate Gryffin
Nauczyciel Zielarstwa
Opiekun Gryffindor'u
avatar

Data dołączenia : 01/09/2010
Liczba postów : 17
Punkty : 29
Wiek : 36
Skąd : Okolice Glasgow

PisanieTemat: Re: Kuchnia   Pią Wrz 03, 2010 6:22 pm

- Ależ Rose, z doświadczenia wiem, że randki odbywają się wieczorem. - Gryffin oderwał się od swojej szklaneczki z wyjątkowo poważną miną, a białe wąsy ani trochę nie odejmowały mu autorytetu. Żółta piżama podkreślała odważny brąz zaspanego, nieco zrezygnowanego spojrzenia. - Obydwoje o osiemnastej w cieplarni numer pięć.
Tym incydentem profesor postanowił zakończyć obfitującą we wrażenia noc i opuścić kuchnię zaraz za uczniami. Wzdych pełen przemyśleń o tupecie Ślizgonów stłamsił w sobie, przekonany, że nie polepszy to niczego, a wręcz będzie dowodem o nieuniknionym starzeniu się. Ale jakieś plusy były, w końcu ktoś mu pomoże przy różach, kochane ostatnio strasznie zmizerniały, a on sam nie był w stanie dostarczyć im wystarczającej ilości opieki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Kuchnia   

Powrót do góry Go down
 
Kuchnia
Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» [P2] Kuchnia ze spiżarnią
» Kuchnia z jadalnią
» Kuchnia
» Kuchnia
» Kuchnia z jadalnią na parterze

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
WitchcraftRPG :: Suterena :: Kuchnia-
Skocz do: