WitchcraftRPG

„To nasze wybory ukazują, kim naprawdę jesteśmy, o wiele bardziej niż nasze zdolności...”
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Szeroki parapet

Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Gry
Konto Administracyjne
avatar

Data dołączenia : 05/06/2010
Liczba postów : 201
Punkty : 494

PisanieTemat: Szeroki parapet   Nie Cze 06, 2010 9:25 am

Właściwie nie ma w nim nic nadzwyczajnego. Parapet jakich wiele w tej szkole. Ale, że jest bardzo szeroki, to uczniowie bardzo lubią na nim przesiadywać i bardzo często są z niego zganiani przez nauczycieli, ponieważ istnieje bardzo duże ryzyko, że któryś wyleci przez okno. Ale uczniowie i tak nic sobie z tego nie robią, więc nauczyciele wciąż mają ręce pełne roboty...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Andromeda Adler
Uczennica VI Roku
avatar

Data dołączenia : 12/06/2010
Liczba postów : 11
Punkty : 16
Wiek : 24
Skąd : Dolina Godryka

PisanieTemat: Re: Szeroki parapet   Sob Cze 19, 2010 3:08 pm

Przecząc absurdalnym przesądom jakoby Andromeda nie wyściubiała nosa z dormitorium, dzierlatka wybrała się w abstrakcyjną podróż szkolnymi korytarzami, obdarzając każdego nazbyt megalomańskim spojrzeniem, wszak przywykła do górowania nad głowami rozbisurmanionej rzeszy. W dłoniach dzierżyła cienkie mugolskie papierosy i dotarłszy na szóste piętro, bezpretensjonalnie wskoczyła na parapet, niedbale opierając kościste nogi o ścianę. Flanelowa koszula w kolorze rdzawoczerwonym żałośnie zwisała z ponurej postury Anny, a przetarte ogrodniczki sięgające kolan z uporem oplatały szeroką miednicę. Zniszczone szare trampki odcisnęły ślad na parapecie, a Andromeda z typową niestarannością odgarnęła wpadające do oczu ciemne włosy i zapaliła papierosa, głęboko się nim zaciągając. W rubinowych rajstopach zrobiła przypadkowo dziurę; zaklęła głośno. Pogrążyła się w myślach, nad wyraz tępym wzrokiem stalowych oczu wpatrując w przestrzeń malującą się za oknem. Jedno było pewne - widok kontemplującej Andromedy o niczym dobrym nie świadczył.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Astrid Querrien
Uczennica VI Roku
avatar

Data dołączenia : 17/06/2010
Liczba postów : 15
Punkty : 19
Wiek : 24
Skąd : Marseille, Francja

PisanieTemat: Re: Szeroki parapet   Sob Cze 19, 2010 4:33 pm

Astrid łaziła po zamku, mrucząc coś do siebie i przeglądając szkice. ,,Zdecydowanie za mało pejzaży.''-pomyślała, przewracając kartki swojego szkicownika.
-Portret, portret, martwa natura, portret, szkic śpiącej Seze...-szeptała cicho, ledwie poruszając ustami. Oczy jakby same zbłądziły z białych kartek, napotykając po drodze jaskrawą plamę czerwieni. Zaskoczona Puchonka podniosła brwi, z zainteresowaniem przyglądając się nieznajomej.
-Gapisz się na nią jak sroka w gnat, a sama wyglądasz jak kurczak-usłyszała cichy głosik w głowie i uśmiechnęła się mimowolnie. Ciągle nie mogła się przyzwyczaić do tej żółci i czerni. Sam pokój wspólny przypominał jej wielki, przestronny ul.-Nie kurczak. Wściekła pszczoła.-zachichotała pod nosem i uśmiechnęła się do koleżanki z roku.
-Witam, mogę się przysiąść?-zapytała prosto z mostu i nie czekając na pozwolenie usadowiła się obok Gryfonki. Swoje jakże liczne badziewia ułożyła sobie na kolanach, formując całkiem spory stosik. Jej ciemnobłękitne oczy błądziły od widoku za oknem, po szkice, na twarzy Andromedy kończąc. Tak naprawdę to nie wiedziała czym się zająć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Andromeda Adler
Uczennica VI Roku
avatar

Data dołączenia : 12/06/2010
Liczba postów : 11
Punkty : 16
Wiek : 24
Skąd : Dolina Godryka

PisanieTemat: Re: Szeroki parapet   Sob Cze 19, 2010 5:46 pm

Andromeda nie była szczególną pasjonatką rysunku, takoż nie zaprzątała sobie głowy prozaicznym szkicowaniem, gdzie najmniejszy niuans przyprawiał o palpitacje, a sam proces tworzenia wymagał niebywałej cierpliwości i staranności. Pierwiastek swojej duszy Anna poświęciła sztuce, na deskach teatru mogła założyć maskę pozornej utopijności i pogrążyć się w surrealistycznym świecie wymagającym egzaltowanych, lecz nie ociekających fałszem gestów. Gryfonka powolnym ruchem strzepnęła ze spodni tytoń, mrugając kilkakrotnie i chowając za plecami papierosa; niejednokrotnie straciła punkty za propagowanie używek i bezczelne ignorowanie regulaminu. Na jej oblicze wpełznął wyraz chwilowej ulgi - wkrótce jednak ze zrezygnowaniem odwróciła wzrok, wpatrując się w drzewa za oknem.
Paleta barw w postaci złota i karmazynu niebywale przypadła Andromedzie do gustu, wszak dzierlatka wręcz emanowała ekstrawagancją i uwielbiała dziwaczne zestawienia. Była dumna z przynależności do Gryffindoru - nie posiadała wątpliwości dotyczących trafności wyboru Tiary.
- Siema - oznajmiła krótko - Po co pytasz, skoro i tak się przysiadasz? - zapytała, unosząc brwi i patrząc na nią spode łba. Z ust wypuściła obłok dymu.
Nie lubiła, gdy ktoś usiłował być uprzejmy, jednocześnie niezależnie od reakcji kamrata postępując zgodnie z własnymi potrzebami i przekonaniami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Astrid Querrien
Uczennica VI Roku
avatar

Data dołączenia : 17/06/2010
Liczba postów : 15
Punkty : 19
Wiek : 24
Skąd : Marseille, Francja

PisanieTemat: Re: Szeroki parapet   Nie Cze 20, 2010 12:14 pm

Astrid podniosła wzrok i uśmiechnęła się lekko.
-Żebyś myślała, że masz jakiś wybór.-mrugnęła wesoło i zajęła się podziwianiem widoków za oknem. Złoto i szkarłat...tak, to było to. Nie co te czarno-żółte barwy Hufflepuffu. Tak, Tiara Przydziału musiała być pijana. Albo co najmniej na porządnym haju. Astrid zdecydowanie nie należała do osób pracowitych, ani ułożonych. Jej największą pasją zaraz po rysowaniu było tworzenie chaosu w najbliższym otoczeniu. Już teraz pół parapetu zajmowały jej niechlujnie porozrzucane przybory, chociaż Puchonka ledwie na nim usiadła. Cóż, każdy posiada jakiś tam talent. Pewnie chwyciła ołówek i zaczęła obrysowywać kontury drzew majaczących za oknem. Niebieskie oczy Astrid poruszały się szybko po kartce, omiatając tworzony właśnie szkic.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Andromeda Adler
Uczennica VI Roku
avatar

Data dołączenia : 12/06/2010
Liczba postów : 11
Punkty : 16
Wiek : 24
Skąd : Dolina Godryka

PisanieTemat: Re: Szeroki parapet   Nie Cze 20, 2010 3:39 pm

- Nil nisi bene - prychnęła głośno, przenosząc puste spojrzenie stalowoszarych oczu na sylwetkę Puchonki - To bez sensu, mój rozum tego nie ogarnia - mruknęła, kolejny raz wypuszczając z ust szarawy obłok dymu i obserwując, jak wznosi się do góry. Na jej twarzy pojawił się zdawkowy uśmiech, który jednak znikł wraz z powrotem do rzeczywistości. Przez chwilę przyglądała się koleżance lekceważąco, snując kolejne chore wizje i kuriozalne karykatury realizmu.
- Rysujesz? - zapytała retorycznie, wyrzucając przez okno niedopałek i kościstymi dłońmi sięgnęła po szkicownik, przeglądając prace. Jakkolwiek Puchonki były znane ze swych fantazyjnych i artystycznych upodobań, Andromeda nigdy nie nawiązywała nici wzajemnego zrozumienia i adoracji z członkami innych domu. W jej głowie narodziła się koncepcja, która podpowiadała, by trzymać się z pobratymcami, co czyniło z niej rasową Gryfonkę. Z tegoż powodu unikała panien śliskich jak węże, zadufanych kujonic i miękkich artystek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rose Williams
Administrator
Uczennica VI Roku
avatar

Data dołączenia : 05/06/2010
Liczba postów : 80
Punkty : 127
Wiek : 24
Skąd : Swindon, Anglia

PisanieTemat: Re: Szeroki parapet   Sob Paź 30, 2010 6:19 pm

***

Ślizgonka z bolącym łbem raczyła poszlajać się po korytarzach w Hogwarcie. A nóż spotka kogoś, na kim mogłaby się wyżyć. Rosalie na kacu nie jest dobrym towarzystwem i na twarzy miała wypisane ''Nie podchodź, chyba że życie ci niemiłe''. Jeszcze kogoś niechcący dotkliwie uszkodzi i będzie mieć tylko nieprzyjemności. Tylko tego brakowało, aby po raz wtóry pogrążyła Slytherin, przez minusowe punkty.
Zwykle zajęty szeroki parapet, obecnie był pusty i dziewczyna postanowiła to wykorzystać. Może dlatego, że trwały lekcje. Właśnie, Williams całkowicie zaczęła olewać zajęcia. Jak tak dalej pójdzie to jeszcze zawali rok. Nie, to dopiero pierwsze tygodnie szkoły, jeszcze nie zaczęło ją ścigać grono pedagogicznie, łącznie z Ftizpatrick i Cailean'em za wagarowanie. Mimo wszystko jest to tylko kwestią czasu.
Teraz się nie przejmowała nauką, bratem czy innymi prozaicznym sprawami. Musiała się zastanowić jak skutecznie zwalczyć ból głowy, w przeciwnym razie wykorkuje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Angéle van der LaVélle
Uczennica V Roku
avatar

Data dołączenia : 31/10/2010
Liczba postów : 6
Punkty : 10
Wiek : 23
Skąd : Paryż, Francja

PisanieTemat: Re: Szeroki parapet   Pon Lis 01, 2010 7:39 am

Chodziła po prawie pustym korytarzu bez konkretnego celu. Ot tak, bo chciała i nikt jej nie zabroni. Nudziło jej się, nie umiała się powstrzymać by co jakiś czas nie zaczepić jakiegoś faceta i manewrować nim tak by o mało nie zemdlał ze szczęścia. To na jakiś czas ją bawiło a potem uczucie znużenie znów ją ogarniało jak bumerang. Miała wolne w tej chwili więc nawet na lekcje nie mogła pójść jak na udającą aniołka przed nauczycielami przystało. Siedzenie w ławce odpadało, ale czy nie ma na tym świecie ciekawszych zajęć niż wkuwanie imion goblinów?
Bez żadnego dźwięku prawie frunęła wzdłuż korytarza nie napotykając nikogo, kogo by znała. Już miała zawrócić i iść do dormitorium by posiedzieć ze swoimi myślami, gdy jej uwagę przykuła istota siedząca na parapecie. Na jej licu rozkwitł nieco sztuczny, ale przyjazny uśmiech. Lekkim krokiem podeszła do Rose.
- Widzę, że znowu po ostrym piciu? Słonko, czy to warto by potem przeżywać takie katusze? - spytała z lekką nutą współczucia, która była bardzo, bardzo rzadko spotykana. A jeśli już to tylko dla niewielkiej garstki osób, która miała zaszczyt by ją usłyszeć.
To trzeba przeżyć. Raz w życiu miała taki przypadek, gdy opiła się wina a które kochała bezgranicznie. Nie ważne jaki gatunek, lubiła wszystkie i raz chyba wypiła o kroplę za dużo. Musiała przeczekać to leżąc pół dnia w łóżku. Od tamtego czasu już nie przesadza, nie chce znosić tego bólu ponownie. Raz na jakiś czas kieliszek od usłużnych, domowych skrzatów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://diary-of-aristocratic-veela.blogspot.com/
Rose Williams
Administrator
Uczennica VI Roku
avatar

Data dołączenia : 05/06/2010
Liczba postów : 80
Punkty : 127
Wiek : 24
Skąd : Swindon, Anglia

PisanieTemat: Re: Szeroki parapet   Pon Lis 01, 2010 8:14 am

Odwróciła twarz w stronę Angéle. Widać ona też nie miała zamiaru siedzieć w niewygodnych ławkach i słuchać nudnego profesora. Tak trzymać.
- Jedna butelka Ognistej Whisky wypita z Eranem, ale nie żałuję. - trzeszczący łeb, nudności, stracone punkty, szlaban, ale i tak byłaby w stanie zrobić powtórkę z rozrywki, lecz dopiero za dwa dni. Chociaż... czy się opłacało? Wkrótce nadejdą jej szesnaste urodziny, plany były takie, aby zorganizować imprezę w Pokoju Wspólnym Slytheirnu, na której Sherry, wina, szampany, Ognista i może nokturnowskie trunki będą lały się litrami. A każdy z zaproszonych gości na drugi dzień stwierdził, iż to największy kac w jego życiu. Wtedy Rosalie mogłaby uważać swoje urodziny za udane.
Podciągnęła kolana do brody i spojrzała na zielone błonia. I co tam dostrzegła? Parkę uczniów. Zaraz. Czy oni się przypadkiem nie całowali? Szatynka wytężyła wzrok, a jej źrenice gwałtownie się rozszerzyły. Przecież to Juliet! I ten Krukon, który zapraszał ją na bal. - Zdrajczyni... - wymruczała cicho pod nosem, wskazując na nich palcem. Przecież to karygodne. Ślizgonka z Krukonem, w dodatku z takim. Gdzie ona ma oczy?
Williams pokręciła z niedowierzaniem głową. Postradali zmysły, toż to hańba dla Domu Węża, aby któryś z jego członków wiązał się z wrogiem. Dobra, może nie tyle wiązał, co się całował.

//Uznaję, że to dzieje się w tym samym czasie, w którym Juliet i Chris migdalili się na błoniach, bo to całkiem możliwe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Eran Joyce
Uczeń VII Roku
avatar

Data dołączenia : 17/06/2010
Liczba postów : 25
Punkty : 32
Wiek : 25
Skąd : Walia

PisanieTemat: Re: Szeroki parapet   Sro Lis 03, 2010 6:52 pm

Eran Joyce przechadzał się po korytarzu, jakby nigdy nic. Ale w sumie nic się przecież nie wydarzyło? Nie musiał się chować po jakiś schowkach, czy nakładać przeróżne peleryny, żeby nikt go nie zobaczył!
Gdyby ludzie kierowali się wyłącznie rozumem i nie poddawali się słabostką, nigdy żaden czarodziej nie wypiłby Ognistej Whisky w takich ilościach. Zważając na potworny ból głowy i ogólny brak sił na cokolwiek, Eran żałował, że tylko "zazwyczaj" jest rozważny. Bo przecież "zazwyczaj" mizernie wypada przy "zawsze".
Zamiast zaszyć się w łóżku, człapał bez konkretnego celu. Może Ślizgon był łakomy towarzystwa? Chciał rzucić się na jakiegoś znajomego i prowadzić z nim jakąś ciekawą konwersacje? Raczej nie. Wyłonił się z dormitorium z zamiarem pogłębiania swej wiedzy. Jednakże tlące się postanowienie natychmiast wygasło, gdy tylko dowiedział się, że czeka go spędzenie czasu na nudnych jak wlokące się flaki z olejem i mazistą posypką, zajęciach z Wróżbiarstwa. Dlatego więc czmychnął z lekcji, udając się nie mając pojęcia gdzie.
Upajając się wspaniałą ciszą, nawet nie zauważył jak na horyzoncie pojawiają się czyjeś sylwetki. Dopiero gdy marne strzępki słów dotarły do jego uszu, spojrzał w tamtym kierunku. Od razu pojął kto siedzi na parapecie. Nie była sama.
Waga w jego główce, rozważała wszystkie "za" oraz "przeciw", aż w końcu stwierdził, że chociaż wypadałoby się przywitać. Podszedł, więc niepewnym krokiem do dziewczyn, i już bardziej pewnym tonem powiedział:
- Witajcie. Mam nadzieje, że nie przeszkadzam wam w... - Nawet nie wiecie, jak bardzo chciał powiedzieć "plotkowaniu". - Rozmowie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rose Williams
Administrator
Uczennica VI Roku
avatar

Data dołączenia : 05/06/2010
Liczba postów : 80
Punkty : 127
Wiek : 24
Skąd : Swindon, Anglia

PisanieTemat: Re: Szeroki parapet   Sro Lis 03, 2010 8:22 pm

Owszem, wypadałoby się przywitać po wczorajszej akcji z kuchni. I dobrze, że wreszcie odważył się podejść, bo w przeciwnym razie Rosalie mogłaby strzelić tak zwanego focha i chodzić bardziej nadąsana niż dotychczas.
Odwróciła wzrok od Juliet i Krukona z Błoni i zawiesiła go na blondynie. Aż się zdziwiła, że na prawdę, nie założył żadnego golfa, szalika, czegokolwiek, aby zasłonić szyję. Cóż, jego sprawa. Ona dnia dzisiejszego od tego umywa ręce.
- O wilku mowa. Cześć. - wcale nie plotkowały. Stwierdzały oczywiste fakty. Widać, że Eran również nie miał zamiaru przebywać na lekcjach podczas kaca. Poprawnie. Tak powinno się robić zawsze gdy ma się złe samopoczucie. - Nie, nie przeszkadzasz. - obecność przystojnego chłopaka, siódmoklasisty, który w dodatku był całkiem w porządku, mogła tylko przeszkadzać zirytowanym przez okres dziewojom, które w rzeczywistości są po uszy zakochane, w niektórych Ślizgonach.
Przeczesała palcami włosy, odgarniając je zarazem do tyłu. To zaczynało się robić obsesją. Jak nie zagarnianie kosmyków za ucho, teraz przeczesywanie włosów palcami... Jedne dziewczyny lubią obgryzać paznokcie, co sama Williams uważała za szczyt obrzydlistwa, drugie wciąż przygryzają dolną wargę, żeby kiedyś ją sobie wreszcie od gryźć... Jak kto lubi. - Wagarujesz. - uniosła wyżej głowę, nie spuszczając z niego wzroku. Sama jest na wagarach i będzie jeszcze Joyce'a pouczać. Milutko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Szeroki parapet   

Powrót do góry Go down
 
Szeroki parapet
Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
WitchcraftRPG :: Korytarze-
Skocz do: