WitchcraftRPG

„To nasze wybory ukazują, kim naprawdę jesteśmy, o wiele bardziej niż nasze zdolności...”
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Posąg Jednookiej Wiedźmy

Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Gry
Konto Administracyjne
avatar

Data dołączenia : 05/06/2010
Liczba postów : 201
Punkty : 494

PisanieTemat: Posąg Jednookiej Wiedźmy   Sob Cze 05, 2010 10:17 pm

Niepozorny posąg przedstawiający garbatą, jednooką czarownicę, znajduje się w połowie korytarza na trzecim piętrze. Jest on tajemnym przejściem do Miodowego Królestwa, lecz wie o tym niewielu uczniów, którzy zresztą, niezachęceni wystrojem korytarza, dość rzadko tu zaglądają.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry
Konto Administracyjne
avatar

Data dołączenia : 05/06/2010
Liczba postów : 201
Punkty : 494

PisanieTemat: Re: Posąg Jednookiej Wiedźmy   Pią Cze 11, 2010 3:58 pm

Rose Williams
Trochę słaniając się na nogach, młoda Ślizgonka szła przez korytarz. Opierała się o ścianę. Nie wyglądała najlepiej. Potargane włosy, siniaki, rozcięta warga i inne draśnięcia. Strasznie bolała ją głowa, ale najważniejsze teraz było, dojście do dormitorium, albo przynajmniej do lochów.
O nie, to była chyba ostatnia przechadzka do Zakazanego Lasu, bynajmniej w tym roku. Nie miała zamiaru spotkać się ponownie z pieprzonymi centaurami.

Iris de Louis
Iris wracała z biblioteki, a że teoretycznie miała Skrzydło Szpitalne po drodze to nie omieszkała tam zawitać. Weszła w korytarz i przystanęła na chwilę.
Oto niedaleko niej, przyklejona do ściany, szła Rosalie. Wyglądała dość ...niezwykle. W końcu Iris ruszyła się z miejsca i ruszyła w jej kierunku.
- Coś ty z sobą zrobiła!? Rodzice nie powtarzali ci, że nie można wchodzić do Zakazanego Lasu?! - burknęła na nią wychowawczym tonem i po chwili była już przed nią. Złapała ją lekko za zdrową rękę by ją podeprzeć i doprowadzić do pionu.
- Jasmine cię wszędzie szuka. Ze zmartwienia nawet bezzwłocznie skierowała swe kroki do najbardziej poinformowanej osoby w tym zamku. Miejmy nadzieję, że "Panicz Williams" znajdzie dla niej czas. - przerwała na chwilę i przyjrzała się jej uważnie. - Dobrze się czujesz? - zapytała ze znaczącym niedowierzaniem w głosie. Dla niej powinna jeszcze nadal leżeć w Skrzydle Szpitalnym.

Rose Williams
Czy gdy już się jest siostrą Prefekta naczelnego, to nie można wyjść do Zakazanego Lasu, zwiać ze Skrzydła Szpitalnego, albo zapalić papierosa? Nie można, bo zaraz braciszek o wszystkim wie.
Spojrzała trochę znużona na starszą Ślizgonkę.
- Jas mnie szuka u Colin'a? To tylko pretekst. - wzruszyła barkami, nie bardzo się tym interesując. w końcu musiała mieć powód, aby podejść do niego i zagadać. Zawsze tak jest. - Czuję się w miarę dobrze. Nie róbcie z mnie inwalidy! - ona lubiła być w centrum zainteresowania, nawet kosztem reputacji swojego nazwiska, brata czy rodziców. Egoistka, ale to nic. Ale teraz to już przegięcie. Wszyscy będą się nią opiekować, bo biedaczka poszła na spotkanie z centaurami, a później zwiała ze szkolnego szpitala?
No tak, każdy chce się podlizać.

Iris de Louis
- Nie bądź taka zirytowana! - potrząsnęła głową z lekkim oburzeniem i przeczesała palcami grzywkę na bok. - Akurat wracałam z biblioteki i miałam Cię po drodze. Z resztą, przecież uwielbiasz być w centrum uwagi... - westchnęła może nieco zbyt brutalnie nadając Rosalie nieco przyśpieszone tępo. Nie chciało jej się drobić drogi stąd do lochów. A co do podlizywania? Niby komu? Collinowi? Pfff... jeszcze czego. Iris nikomu się nie podlizywała czynami. Jeżeli coś już robiła, byłą to jej nieprzymuszona wola.

Rose Williams
Nieprzymuszona wola, dobre. Ślizgoni to Ślizgoni. Wszystko ma jakiś powód. A ta siódmioklasistka wyjątkiem nie jest.
- Wystarczy, że Colin może kontrolować mój każdy ruch, pierwszy wie o tym co zrobiłam. I wszyscy zaczynają patrzeć na mnie przez pryzmat starszego brata. - te porównywanie do niego, że są bardzo podobni, a jednak całkiem inni. Po prostu stawało się nudne. A w jej stanie, z jej charakterem o irytację nie trzeba było ciężko.
Musiała się wygadać, ale nie z Iris. Ta dziewczyna nie byłaby w stanie jej zrozumieć. Musiała polegać na Jasmine, albo Norze.

Iris de Louis
- To fakt, większość, a prawie wszyscy patrzą na Ciebie przez pryzmat starszego brata. Prefekta naczelnego. Ucznia siódmego roku . Ale pozostaje jeszcze ten mały ułamek procenta. Twój brat nie jest nikim nadzwyczajnym i oprócz tego, że łączy was krew, jesteście zupełnie inni. Inaczej reagujecie. Inaczej załatwiacie sprawy. - wzruszyła ramionami bezbarwnym tonem wypowiadając słowa. Tak, większość uczniów patrzyła na nią przez pryzmat brata. A pewno wiele dziewcząt żałowało, że Rosalie nie jest mężczyzną. Przynajmniej jak nie z jednym z Williamsem by się udało, to z drugim.

Rose Williams
- Dla większości dziewczyn jest nadzwyczajny. Kochają go za samo to, że spojrzy na nie przelotnie. Za to, że jest zimnym draniem. Za to, że jest przystojny. Za to, że jest Prefektem Naczelnym Slytherin'u. Za to, że jest bogaty. I za to, że ma piękną posiadłość. Jedyne co im stoi na drodze, to ja. Nie zgadzam się na to, aby on przyprowadzał jakieś panienki do domu, aby one zajmowały mój fotel, moją łazienkę czy cokolwiek co należy do Williams'owej rezydencji. - w Swindon to ona ma też władzę. Przynajmniej tam. A w swoim pokoju, dormitorium czy łazience jej władza jest nieograniczona. - Jeszcze nie którzy mówią, że jesteśmy z wyglądu do siebie podobni, choć ja tego nie zauważam.

Iris de Louis
- Typowy facet... - mruknęła sceptycznie, odpowiadając na słowa Rosalie. Co te wszystkie dziewczyny w nim widziały? Nie rozumiała tego.
- Kochają go za to, co widzą... - dodała po chwili ciszy. Przygładziła grzywkę palcami już nic nie widzą.

Rose Williams
Widziały w nim dzianego, przystojnego Prefekta Naczelnego Slytherin'u.
Dla niej był zwykłym bratem, może za bardzo o wszystkim poinformowanym.
- Jak widać posada Prefekta Naczelnego, przeszła Ci koło nosa... - no proszę, niech się wypiera, że nie miała chrapki na to miejsce. Fałszywa skromność każdego Ślizgonka. Zwyczaje pokoleń.
Włożyła jedną rękę do głębokiej kieszeni szaty. Zacisnęła dłoń na różdżce. A gdyby tak tą Iris walnąć jakimś zaklęciem, może by się odczepiła. Czy Williams'owa miała na czole wypisane 'Przygarnij Kropka'? Jeżeli nie, to po co wszyscy traktowali ją jak oczko w głowie? 'Miałam Cię pod drodze', 'Bo nie wyglądasz najlepiej', 'Chciałam spełnić dobry uczynek' - takich tłumaczeń może być wiele. Żałosne, proste i nie do przełknięcia dla czystokrwistego Ślizgona. - Dobra, puszczaj mnie. - rzuciła i wyrwała dłoń od de Louis gdy doszły już do lochów. Bez żadnego podziękowania, wlazła do Pokoju Wspólnego, później swojego dormitorium.

Iris de Louis
Patrzyła na jakże energiczne wyczyny Rosalie. No proszę, jednak nie było z nią aż tak źle. Iris przeciągnęła się jeszcze nieco i wkroczyła do pokoju wspólnego Ślizgonów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
 
Posąg Jednookiej Wiedźmy
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Posąg Jednookiej Wiedźmy
» Masza i niedźwiedź
» Chatka wiedźmy
» Wiedźminowo
» Szanowna Wiedźma Flo-chan

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
WitchcraftRPG :: Korytarze-
Skocz do: