WitchcraftRPG

„To nasze wybory ukazują, kim naprawdę jesteśmy, o wiele bardziej niż nasze zdolności...”
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Opuszczony Dwór

Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Gry
Konto Administracyjne
avatar

Data dołączenia : 05/06/2010
Liczba postów : 201
Punkty : 494

PisanieTemat: Opuszczony Dwór   Pią Cze 25, 2010 3:14 pm

W północnej Walii, na niewielkim wzgórzu znajduje się stary, opuszczony dwór pochodzący z początku XX wieku. Jego właściciel wraz z rodziną zostali w nim zamordowani w latach 30. Każdy kto go w nim zamieszkał, twierdził, iż dom jest nawiedzony. Każdej nocy, o godzicie 1.33 słychać dziwne dźwięki, drzwi same się otwierają, widać cienie przebiegające po korytarzu, czasami dziecięcy płacz.
Od niedawna Śmierciożercy upatrzyli sobie tą ruderę jako doskonałą siedzibę. Odizolowana od mugoli, bez właściciela, budząca strach, ponieważ rzekomo nawiedzona. Zaczarowali ją, aby żaden zwykły człowiek, nie mógł do niej wejść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry
Konto Administracyjne
avatar

Data dołączenia : 05/06/2010
Liczba postów : 201
Punkty : 494

PisanieTemat: Re: Opuszczony Dwór   Pią Cze 25, 2010 3:48 pm

Śmierciożercy wraz z czwórką szarpiących się dzieciaków, aportowali się przed starym domem, a raczej dworem. Każdy małolat rzucał groźby, które tylko bawiły mężczyzn. Zbierało się na deszcz, bynajmniej tak można było wywnioskować z ciemnych chmur kłębiących się nad Walią. Jak szybko uczniowie ze szkockiej wioski, przenieśli się na walijskie odludzie...
Weszli do środka, a następnie skierowali się do salonu. Czuć było zapach papierosowego dymu i czyjeś rozmowy, przez chwilę nie nadające się do identyfikacji. Posadzili ich na długiej, skórzanej kanapie.
- Nox... - rzucił ktoś, a czarne opaski zniknęły z oczu uczniów. Błądzili wzrokiem po pomieszczeniu, co rusz dostrzegając kolejne twarze. Facetami, który ich tu zaciągnęli byli Aaron Caine, Nicholas Peterson, Seamus Moreau, Nathaniel Grey oraz Peter Winters. Każdy z nich rozwalił się w innym miejscu. To na drugiej kanapie, krześle, albo pufie. Colin już nie których z obecnych kojarzył. Tą kobietę o czarnych, kręconych lokach zwaną Dementią Moore, najstarszą, rudą Shantal Walsh. Przychodziły czasami do ich rodzinnego domu, aby omawiać jakieś sprawy z Williams'ami. - Mieliście ściągnąć tu tylko Williams'a, a nie gromadkę szczeniaków. - warknęła kobieta o rudych włosach i zniszczonej twarzy. Zaczęła spokojnie spacerować po salonie, w którym panował dziwny mrok. Obserwowała dziwne miny dziewcząt i uśmiechała się czule. - Jak samopoczucie Cailean? - spytała Shantal, która teraz zatrzymała wzrok na siódmoklasiście. Odpowie w sposób normalny, czy może będzie próbował się odgryźć?
Teraz z drugiego pokoju przyszła młoda dziewczyna o alabastrowej skórze, delikatnych rysach twarz i czarnych włosach do ramion. - Napijecie się czegoś? - zagadnęła do dziewcząt, wbijając w nie swój przeszywający wzrok. Może od razu ich nie otrują...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kendra Began
Prefekt Naczelny
Uczennica VII Roku
avatar

Data dołączenia : 11/06/2010
Liczba postów : 30
Punkty : 33
Wiek : 25
Skąd : Anglia, Oxford

PisanieTemat: Re: Opuszczony Dwór   Pią Cze 25, 2010 5:24 pm

Kendra miała ściśnięte ze zdenerwowania gardło i z początku trudno było jej przełknąć ślinę, nie mówiąc o odpowiedzi. Szczególnie, że właśnie zajęta była snuciem buntowniczych myślotoków.
Chciało ci się informacji na temat Williamsów?! Zastanawiałaś się nad związkiem Caileana ze Śmierciożercami?... Proszę, oto masz odpowiedź! Siedzisz na pieprzonej kanapie w siedzibie najmroczniejszych ludzi z jakimi kiedykolwiek miałaś kontakt i wysłuchujesz troskliwych pytań o samopoczucie Williamsa! Już nigdy nie będziesz wątpiła w jego brudne koniugacje...
Uspokój się, Kendra, pomyśl racjonalnie. On tak jak i ty został tu porwany, inaczej nie zakładano by mu tej opaski i nie sadzano na kanapie jak jakiegoś zakładnika. Istnieje niewielka szansa, że w sklepie Scrivenshafta pojawił się bo złamało mu się pióro... Oh, w co ty wierzysz, nie bądź naiwna! Z pewnością to wszystko jest ukartowane i teraz ty, jak i te dwie niewinne dziewczyny skończycie jako skrzaty domowe Śmierciojadów. Dlaczego, dlaczego dałaś sobie wyrwać różdżkę?!

Kiedy już chwila największej desperacji minęła, Kendra spróbowała wreszcie włączyć mózg i przestać panikować.
Należało zachować spokój. I się stąd wydostać. Bez różdżki to będzie bardzo trudne, praktycznie niemożliwe... - nie powinna teraz o tym myśleć - Należy trzymać się w grupie. Muszę dać dziewczynom jakiś sygnał i grać na zwłokę...
Naprawdę rzadko występują tak obszerne kanapy, które mieszcząc cztery osoby wciąż pozostawiają sporo luzu. Dlatego z pewnością było im nieco ciasno, a jak nie było, to i tak było! Musiało być, inaczej Kendra nie dałaby rady "przypadkowo" chwycić rąk Puchonki i Ślizgonki i ścisnąć ich porozumiewawczo. Bardzo dyskretnie, przecież Krukoni słynęli ze swej niepozorności i dyskrecji, tak z pewnością tak było... Gdzieś o tym musieli pisać!
Część z porozumieniem grupowym wykonana. Teraz należało grać na zwłokę.
- Whisky.
Co tajnym kodem znaczyło: WYMYŚLCIE HELP, INACZEJ SZYBKI KONIEC.
Naturalnie, Kendra z natury nie piła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://starclan.boo.pl/
Cailean Williams
Prefekt Naczelny
Uczeń VII Roku
avatar

Data dołączenia : 12/06/2010
Liczba postów : 44
Punkty : 47
Wiek : 25
Skąd : Swindon

PisanieTemat: Re: Opuszczony Dwór   Sob Lip 03, 2010 9:21 pm

Teraz Cailean mógł być wściekły tylko na siebie - za swoją niefrasobliwość, ciągłe odkładanie problemu Śmierciożerców w przekonaniu, że rozwiązanie przyjdzie samo, albo "Co się odwlecze to nie uciecze". Jak widać uciekło, ale rozwiązanie rzeczywiście przybyło. Jednakże od początku nie zapowiadało się tak pozytywne jakby młody Williams marzył.
Cała sytuacja nie przedstawiała się nader optymistycznie. Jednakże Colin miał pewność, której inni naturalnie mieć nie mogli - że dopóki nie zacznie zachowywać się jak pieprzony obrońca-świata-Potter jest bezpieczny. Znał w końcu większość z tej śmierciożerczej śmietanki, która nie raz odwiedzała jego dom. Nie widział potrzeby obawiać się zawczasu o swoje życie.
Ta myśl pozwoliła mu się rozluźnić, a nawet - uśmiechnąć. Co prawda początkowo uśmiech ten bardziej przypominał szczękościsk lub minę wściekłego ogra, ale efekt końcowy można by nawet określić jako urokliwy.
- Dobrze. - zaczął powoli, skupiając wzrok na Shantal, którą miał zawsze za rudą zdzirę, ale ona nie musiała o tym wiedzieć. W tym momencie był nawet w stajnie cały swój uśmiech przeznaczyć dla niej, co było mimo wszystko odrobinę odpychające. - Jestem jednak trochę zaskoczony... - Irracjonalny wniosek, że ta kanapa jest nawet wygodna, a dom chociaż zaniedbany ma coś w sobie nasunął mu się na myśl. - Aż tak bardzo zależało wam na mojej obecności, że musieliście zabrać mnie ze środka sklepu papierniczego? - Proszę, Kendra tak koniecznie chciała poznać jego relacje ze śmierciożercami, miała na to idealną okazję!
Właściwie każde słowo w rozmowie ze Śmierciożercami było jak stąpanie po cienkiej tafli lodu na środku oceanu. Cokolwiek by nie powiedział, komuś by się to nie podobało. A to by stwierdzili, że pyskuje, albo że za grzeczny, że coś knuję, że się boi... Dlatego Cailean nie lubił ich odwiedzin w Swindon. W gruncie rzeczy, większość z nich to wieśniacka hałastra, udająca arystokratów z wyższych sfer, którymi nigdy nie byli, a mieli nadzieje, że się staną dzięki Czarnemu Panu.
Swoją drogą, nie zdziwiłby się, gdyby poszukiwana mamusia nagle wyszła z przyległego pokoju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry
Konto Administracyjne
avatar

Data dołączenia : 05/06/2010
Liczba postów : 201
Punkty : 494

PisanieTemat: Re: Opuszczony Dwór   Nie Lip 04, 2010 5:49 pm

Aleshia Peterson powróciła do salonu ze srebrną tacą. Stały na niej cztery szklanki z bursztynowym płynem. Widać było, że potrafi poruszać się, mając zajętą jedną dłoń. Wprawa po latach bycia kelnerką w Trzech Miotłach.
Gdy szklankę dostał Colin, z kąta w pokoju wyszła kobieta o nieprzeciętnej urodzie. Jej twarz opływała czekoladowymi lokami.
- Rozpijasz mi syna. - warknęła krótko Isabelle. Wcale nie popierała tego, aby dawać gówniarzom alkohol. Nawet jeżeli osiągnęli już pełnoletność. Patrzyła na Cailean'a spod przymrużonych powiek. - Ale on już nie jest dzieckiem. Przyzwyczaj się do tego. - odparowała czarnowłosa. Posłały sobie chłodne spojrzenia. - Cisza! - syknęła Shantal, aby zapanował należyty spokój. Teraz mieli ważniejsze sprawy na głowie. Wciąż spacerowała, trzymając ręce za plecami. - Jak już pewnie wiesz, Twojego ojca zamknęli w Azkabanie. Przez jego cholerny wybryk straciliśmy na prawdę istotnego Śmierciożercę. Dlatego też potrzebujemy kogoś nowego... Kogoś kto będzie równie zdeterminowany, ale bardziej opanowany. Bez owijania w bawełnę: chcemy, abyś został jednym z nas. - podczas wypowiadania tych słów, nie spojrzała na bruneta. Wystarczyło, że matka się na niego gapiła jakby był jakimś cudem natury.
- Shantal... Nie uważasz, że on jest zbyt młody, aby nazwać go dojrzałym? A co jeżeli sobie nie poradzi z takim wyzwaniem? Jego psychika może pozostawiać wiele do życzenia. - zasugerował Johnson. Reszta pokiwała głową, na znak poparcia argumentów Michael'a. Ruda jakby w ogóle tego nie słyszała. Dalej bez sensu łaziła po tym pokoju. Czekała na odpowiedź Ślizgona.
Reszta dzieciaków przez moment pozostawała ignorowana, co nie zmieniało faktu, że Suzanne Moreau, blondynka półkrwi nie spuszczała z nich oka. Tak na wszelki wypadek. Jeszcze strzeli im do łba próba ucieczki, albo co.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cailean Williams
Prefekt Naczelny
Uczeń VII Roku
avatar

Data dołączenia : 12/06/2010
Liczba postów : 44
Punkty : 47
Wiek : 25
Skąd : Swindon

PisanieTemat: Re: Opuszczony Dwór   Pią Lip 09, 2010 9:10 pm

Zakołysał bezmyślnie naczyniem, powodując małe whiskowe tsunami. Od chwili, kiedy dostał ją do rąk, nawet na nią nie spojrzał, pochłonięty zupełnie innym aspektem przyziemnego życia. Jego niejakie zamyślenie, nie wynikało bynajmniej z rozszyfrowywania tajemnego kodu al`a Kendra. Nie musiał go rozszyfrować, żeby wiedzieć, że należy WYMYŚLIĆ HELP, INACZEJ SZYBKI KONIEC. Colin nie myślał o ratunku dla inny, raczej całkowicie egoistycznie skupił się na swojej własnej, za przeproszeniem, dupie. O raz ramieniu, które już go piekło, nawet jeśli chwilowo nie było oszpecone Mrocznym Znakiem. Nie widział zbyt wiele dróg ratunku. Nie należało pokładać nadziei w matce - każda rodziciela próbowała sprzeciwiać się wdrożeniu dziecka do szeregów Śmierciożerców. Najczęściej - z marnym skutkiem.
Cailean upił ostatecznie łyk whisky, powiedzmy, że na dobry początek.
- Chciałbym skończyć szkołę. - Jego wzrok nie wędrował po poszczególnych śmierciożercach, skupił się na Shantal, która przewodziła - a przynajmniej próbowała - tym zebraniem.
Nie wierzył również w argumentacje. Nie zaszkodziło mu spróbować, ale nie musiał nawet spoglądać na otaczających go ludzi, by wyobrazić sobie ich miny. Kpina, niedowierzanie, a nawet rozbawienie, to było oczywiste. Ciekawe, ilu z nich skończyło szkołę? A ilu oddałoby życie za dostanie takiej propozycji jak Cailean? Niewykształceni fanatycy i prostacy. Colin nie miał za nich za grosz szacunku i nie chciał znaleźć się w ich towarzystwie.
A jeśli już miałby, to przynajmniej chciał być wykształcony. Chociaż i tak, od połowy z nich i tak był już mądrzejszy. Nie mówiąc już nic o koleżance Krukonce, która - znając jej wyniki - biła na głowę 3/4 Śmierciożerczej populacji. Colin naprawdę wolał przebywać w inteligentnym towarzystwie.
Zawsze pozostawało przekonać ich o tym, czego się obawiali - że jest niedojrzały psychicznie. Że nie podoła, że jest nieodpowiedzialny, że dzieciak... Jak to zrobić, Colin jeszcze nie wymyślił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kendra Began
Prefekt Naczelny
Uczennica VII Roku
avatar

Data dołączenia : 11/06/2010
Liczba postów : 30
Punkty : 33
Wiek : 25
Skąd : Anglia, Oxford

PisanieTemat: Re: Opuszczony Dwór   Pią Lip 16, 2010 2:34 pm

Kendra, choć w oczywisty sposób wykształcona, bynajmniej nie myślała teraz o tak prozaicznych rzeczach jak o tym czy dzierży szacunek to tego przedziwnego zgrupowania, czy też nie. Zwyczajnie się bała, a lęk przed czymś jest w zawoalowany sposób uznaniem czyjejś władzy. Z resztą, tylko głupek nie przyznałby wyższości komuś, kto porwał go do tajemnej siedziby i zabrał mu różdżkę.
Nie liczyła także, że Cailean niczym rycerz w srebrnej zbroi (biała to byłoby przegięcie, nie popadajmy w zbytni romantyzm) z mieczem wyjętym spod szaty uratuje ich wszystkich. Czy raczej jak przypadło na boskiego księcia - je wszystkie. Doprawdy, wywróciłaby oczyma, gdyby okoliczności były bardziej sprzyjające. Nigdy nie uwierzy w dobroć tego człowieka, to że najwyraźniej nie chce zostać Śmierciożercą nie czyni go praworządnym. Najprawdopodobniej ma duże poczucie estetyki i rażą go te do obrzydliwości niegustowne maski.
Pozostało jej co jakiś czas odrywać spojrzenie od złotego płynu i buntowniczo przenosić je na blondynkę. Iczekać na rozwój wydarzeń.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://starclan.boo.pl/
Mistrz Gry
Konto Administracyjne
avatar

Data dołączenia : 05/06/2010
Liczba postów : 201
Punkty : 494

PisanieTemat: Re: Opuszczony Dwór   Wto Lip 20, 2010 7:26 am

Śmierciożerców obecnie można było nazwać gatunkiem zagrożonym, niemal wymarłym. W końcu co to jest trzydzieści parę osób na tysiące zwykłych czarodziei? Nic. Wcale nie tak łatwo było znaleźć odpowiedniego kandydata, nadającego się do tego najmroczniejszego grona. A tak czy inaczej budzili lęk. Wzbudzali respekt i szacunek, przynajmniej u części. Zapracowali na to poprzez rzucanie zaklęć niewybaczalnych, za pomocą których zginął w męczarniach nie jeden.
Shantal obrzuciła lodowatym spojrzeniem Johnson'a, a jej twarz przestała wyrażać jakiekolwiek emocje prócz znużenia.
- Zastanów się dwa razy Michael, zanim cokolwiek powiesz. Cailean to Prefektem Naczelny Slytherin'u, syn John'a i Isabelle. Spoczywa na nim odpowiedzialność za swój cały dom w Hogwarcie i nie tylko. Jest bystrzejszy niż dziewięćdziesiąt procent ludzi na tym świecie, ma chłopak charyzmę i zdystansowanie do wszystkich i wszystkiego. Zna swoją wartość i nie płaszczy się przed nami mimo tego, że obecnie pozostaje na przegranej pozycji. Mam wymieniać dalej? - i nagle wszyscy się zamknęli. Raczej nikt nie lubił jak ruda była zła. A ona nie lubiła gdy ktoś się jej sprzeciwiał. - Wiesz o nim tyle co każdy inny uczeń Hogwartu. Nie znasz go w ogóle, tylko z opowieści. Więc dlaczego tak bardzo uparłaś się, aby zrobić z niego Poplecznika? Dlaczego nie chcesz dać mu możliwości, aby sam podejmował decyzje życiowe? - pani Williams postanowiła interweniować. Przecież to jej pierworodne dziecko, jedyny syn.
Suzanne Moreau pokręciła głową na znak swojego zażenowania. - Belle, przestań odwracać kota ogonem. Sama wiesz, że to dla jego dobra. Jeszcze kiedyś nam Cailean za to podziękuje. - w jej głosie było słychać mocny, francuski akcent. Podeszła od tyłu do Kendry i pochyliła się nad nią. - Jak tam mamusia...? Jeszcze nie oddaliście jej do czubków? - wysyczała cicho tuż obok ucha szatynki. Może i bolesny temat, ale ona lubiła czasami poznęcać się psychicznie nad innymi. Tak wbić komuś szpilę. Widok cierpiącej osoby sprawiał jej niepohamowaną radość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kendra Began
Prefekt Naczelny
Uczennica VII Roku
avatar

Data dołączenia : 11/06/2010
Liczba postów : 30
Punkty : 33
Wiek : 25
Skąd : Anglia, Oxford

PisanieTemat: Re: Opuszczony Dwór   Czw Sie 05, 2010 2:20 pm

Nie dało się jej zbyt szybko wyprowadzić z równowagi, ale trzeba przyznać, że porwanie do opuszczonego dworu, zabranie różdżki i wyśmiewanie jej matki było wystarczające. W takich wypadkach oczy Kendry zwężały się, a buzujący w nich gniew mógł przestraszyć każdego mniej odpornego na tego typu zjawiska człowieka. Naturalnie, żadna ze Śmierciożerczyń nie mogła być słaba psychicznie, a w porównaniu z ich olśniewającą wprost wyższością i urodą istota Krukonki wciśniętej w kanapę sprawiała dość marne wrażenie. Także efekt przestrachu nie został przez nią osiągnięty.
Druga sprawa, że ze złości nadal miała ściśnięte gardło. Chętnie by jednak napiła się, by odblokować struny głosowe, kiedy błyskotliwa myśl przyszła do niej ni stąd ni zowąd, jak to takie myśli mają w zwyczaju. Oszołomiony lękiem mózg Kendry nareszcie poruszył trybiki, a tym samym jej rękę, wylewając whisky wprost w wyeksponowany dekolt blondyny, zanim ta zdążyła się zorientować co Kendra zamierza. Krukonka dobrze znała próżność niektórych kobiet i szczerze liczyła, że ta natychmiast po zabiciu jej postanowi się przebrać, osłabiając załogę potworów i umożliwiając pozostałym ucieczkę.
Nie była herosem, ale jak jedyny mężczyzna w pokoju myśli tylko o własnym tyłku, to ktoś musi zgrywać bohatera. A Gryfonów akurat brakło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://starclan.boo.pl/
Cailean Williams
Prefekt Naczelny
Uczeń VII Roku
avatar

Data dołączenia : 12/06/2010
Liczba postów : 44
Punkty : 47
Wiek : 25
Skąd : Swindon

PisanieTemat: Re: Opuszczony Dwór   Wto Sie 31, 2010 1:54 pm

Cailean nie tylko nie miał srebrnej zbroi i miecza ukrytego pod szatą. Nie posiadał nawet tak prozaicznej rzeczy jak różdżka, która by mu się zdecydowanie przydała, gdyby postanowił zostać bohaterem i obrońcą świata. Mógł oczywiście rzucić się na uzbrojonych śmierciożerców z pięściami, utwierdziłoby to ich przynajmniej w mniemaniu, że młody Williams nie jest wcale taki wspaniały jak im się wydaje, a tak naprawdę ma do dyspozycji jedynie chwiejną psychikę i zdziecinniałą osobowości. Jednak tego akcje nie tylko były niebezpieczne, to jeszcze całkowicie nie pasowały do Colina. Nawet mu przez myśl nie przeszło by próbować zostać następcą słynnego Chłopca, Który Przeżył I Pokonał Czarnego Pana Expeliarmusem. Jak by go wtedy zwali, lepiej nie wiedzieć. Czasy, kiedy Ślizgoni byli bohaterscy i dbali o dobro ogółu, niestety nigdy nie istniały.
Wychwalanie jego niesamowitej bystrości, nieprzeciętnego intelektu i całej reszty gamy zalet osobowości, połączone ze sprzeczką, czy rzeczywiście te wszystkie przymioty są w jego udziale wcale nie poprawiały mu nastroju, ani nie podnosiły mu samooceny. Raczej wprawiały w niesmak i prowokowały zgrzytanie zębami. Zachowywali się jak banda nieodpowiedzialnych głupców, a na usta same cisnęło się uprzejme stwierdzenie - "Pozwólcie, że sam z moją bystrością zadecyduje co jest dla mojego dobra. A podziękuje wam, jak dacie mi święty spokój!". Jednak mimo nachalności w nasuwaniu się na myśl, zdanie to nie ujrzało światła dziennego. Williams nie stracił nic na swoim opanowaniu, postanawiając poruszyć inny aspekt tej sprawy.
- Jak właściwie, mieliście zamiar to rozegrać? - Powiódł wzrokiem po reszcie, przywleczonego tu razem z nim towarzystwa, miał nadzieje, że na tyle sugestywnie, że Śmierciożercy zrozumieją o co mu chodzi. Nie miał pojęcia co oni mieli zamiar z nimi zrobić.
Gdyby zginęły dwie czarownice czystej krwi, w tym jedna Ślizgonka oraz czarownica półkrwi, a przeżyłby tylko on, byłoby to co najmniej podejrzane. Z drugiej strony, nie miał do czynienia z czarodziejami, którzy używają z takich przyziemnych zaklęć jak Oblivate.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry
Konto Administracyjne
avatar

Data dołączenia : 05/06/2010
Liczba postów : 201
Punkty : 494

PisanieTemat: Re: Opuszczony Dwór   Pon Wrz 06, 2010 4:56 pm

Williams miał prawo czuć się niemalże jak w gronie rodziny. Przecież chcieli zrobić z niego Śmierciożercę, dla jego dobra. Wypalanie Mrocznego Znaku na lewym przedramieniu jest takie przyjemne, wręcz kojące... Brakowało tylko tego, aby Shantal pogładziła go po policzku i upewniła, iż nie musi obawiać się o własne życie, póki nie uczyni czegoś głupiego. Co do reszty nic nie było pewne. Dwa słowa i na sofie, obok szatyna siedziałyby trzy trupy.
Posunięcie Kendry było co najmniej nieodpowiednie. Powinna się przymknąć, przemilczeć, nie dać się sprowokować.
W ślepiach blondynki zapłonął ogień. Takie sceny powinien odstawiać facet, że niby się potknął i niechcący wylał drinka na jej biust. Oczywiście pomagałby wycierać alkohol, a później to już wiadomo jak się kończą takie sytuacje.
- Ty mała suko! - wysyczała Suzanne. Sięgnęła po różdżkę, za pomocą której mogłaby odegrać się na tej Krukonce. Co za problem wycelować i dodać dwa magiczne słowa jak: Avada Kedavra. Widząc Śmierciożerczynię, na dodatek wściekłą, która wyciągała swoją przepustkę do zemsty, Began mogła poczuć jak żołądek podchodzi jej do gardła. Czyżby to ostatnie, nieprzyjemne uczucie przed śmiercią? - Expelliarmus. - te wspaniałe zaklęcie, wypowiedziane przez Aarona Caine'a uratowało dziewczynie życie. Magiczny patyczek Francuzki wylądował pod starą komodą. Blondyna szeptała pod nosem jakieś dziwne słowa w swoim ojczystym języku. Prawdopodobnie były nimi ostre przekleństwa. - Zapłacisz mi za to... - brwi jej drgnęły, a kąciki ust Poplecznika-Bohatera Krukonki wykrzywiły się. Tylko oni wiedzieli co będzie zapłatą za odtrącenie różdżki Moreau. - Porozmawiamy o tym kiedy indziej, kochanie. A teraz się już uspokój, bo dostałaś czerwonych plam na szyi i twarzy. - Caine był wielce rozbawiony jej wściekłością, a jeszcze bardziej wyglądem. Normalnie dalmatyńczyk w innej odmianie kolorystycznej.
Shantal nie przejmowała się tak tym, co wyczyniała ta dwójka. Najważniejsze przekonać, bądź w ostateczności zmusić młodego Williams'a do przyłączenia się do nich. - Plan był taki, dorwać Cię samego w Hogsmeade w jakimś starodawnym sklepiku i przyciągnąć tutaj. Że akurat padło na sklep Scrivenshraft'a i te trzy gadziny jest całkowitym przypadkiem. Po prostu znalazły się w niewłaściwym miejscu w niewłaściwym czasie. - ruda wreszcie usiadła. Ciągłe deptanie okrągłego, puszystego dywanu przestawało być kojące. Wszyscy zapewne uważają, że tylko te dzieci, dobra nastolatkowie przeżywali całą tą sytuację. Poplecznicy też się denerwowali, mogli tego nie okazywać zewnętrznie, ale wewnątrz... Zawsze Mroczny Znak wypalał Czarny Pan. Teraz miał zrobić to ktoś z tego towarzystwa. - Przejdźmy do sedna tego jakże miłego spotkania. Nie chcesz zostać jednym z nas, bo chciałbyś skończyć szkołę, przemyśleć to wszystko i dla setek innych powodów, ale my nie mamy za wiele czasu. Dlatego Twoja matka zaraz uczyni z Ciebie Śmierciożercę... - to piękne przemówienie przerwała jej Isabelle. Źrenice miała zwężone w małe szparki. Za gwałtownie podniosła się z fotela. W dłoni ściskała swoją różdżkę i nie wyglądała na zadowoloną. - Nie zrobię z niego Śmierciożercy. Nie spieprzę mu życia tak jak sobie. - właśnie sprzeciwiła się Przywódczyni Shantal. Dlaczego właściwie ona nimi rządziła? Voldemort nie przypuszczał, że zostanie zabity przez Pottera, aby wcześniej wyznaczyć swojego następce. Nieważne, dlaczego ona nimi rządziła. Ważne, że po chwili z różdżki Walsh wystrzelił zielony snop światła z akompaniamentem świstu posłany dla pani Williams, gdy rudowłosa wypowiedziała pod nosem dwa niewybaczalne słówka. Matka Caileana bezwiednie osunęła się na ziemię. Kolejny dowód, że słudzy Czarnego Pana mają nabite do łba jego dziwne idee. - Powiedziała o kilka słów za dużo. - proste i krótkie uzasadnienie, dlaczego kolejna osoba, na dodatek ta z wypalonym Mrocznym Znakiem musiała zginąć. Kobiety i mężczyźni zgromadzeni w salonie nie dowierzali, pouchylali usta ze zdziwienia, nie zrobili jednak nic konkretniejszego. - Teraz chyba mamy jasność. Cailean, widziałeś co się z nią stało. Już wiesz do czego jestem zdolna się posunąć. Zostań jednym z nas i będziesz miał spokój, do póki do póty nie będziemy chcieli czegoś rozwalić. W innym przypadku zniszczymy wszystko i wszystkich, na których Ci zależy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Cailean Williams
Prefekt Naczelny
Uczeń VII Roku
avatar

Data dołączenia : 12/06/2010
Liczba postów : 44
Punkty : 47
Wiek : 25
Skąd : Swindon

PisanieTemat: Re: Opuszczony Dwór   Czw Wrz 16, 2010 5:43 pm

Mimo, że przyglądał się tej scenie szeroko otwartymi oczami, do jego umysłu nie za wiele docierało. Całe zajście było nie do pojęcia w ciągu paru sekund, nawet jak się było geniuszem o wiele inteligentniejszym od Colina. Przecież była to jego matka, padająca jak szmaciana lalka na ziemie, trafiona jakąś idiotyczną, zieloną wiązką światła, a on nie był pozbawionym ludzkich uczuć narzędziem Czarnej Magii! Śmierci nie da się tak po prostu przyjąć do wiadomości i przejść z nią do porządku dziennego. Gdyby do Caileana dotarłby sens całego wydarzenia, jego reakcja byłaby na pewno zupełnie inna.
Tymczasem uświadomił on sobie zgoła co innego. Że wcale nie jest bezpieczny i nawet przez chwilę nie był. Że nie ma do czynienia z normalnymi ludźmi, którzy załatwiają swoje interesy w sposób sensowny. Że właśnie trafił do grona psychopatów z łbami ponabijanymi dziwnymi ideałami i chorą mentalnością, którzy wszystko na swojej drodze traktują Avadą Kedavrą, nie kierując się żadnymi zasadami. Równie dobrze byli w stanie zabić półkrwi puchonkę jak i niego, czystokrwistego ślizgona.
Przestała go bawić ta gierka i całokształt spotkanka. Myśl, żeby zakończyć to bez ceregieli, która narodziła się w jego głowie, natychmiast została wcielona w życie.
Pokonał zesztywnienie całego ciała i wlepił jadowity wzrok w "przywódczynię".
- Oddawaj moją różdżkę i skończ ten cyrk, Shantal. - Jego głos mógł z powodzeniem nasuwać na myśl syk węża, a jego nagła transmutacja w bazyliszka nie wprowadziłaby tak naprawdę żadnych zmian. - Straciliście Czarnego Pana i zachowujecie się jak banda szlam zagubionych w Zakazanym Lesie. Zabieracie się za coś, o czym nie macie zielonego pojęcia i próbujecie działać dalej, mimo, że nie wiecie jak. Nie pomyśleliście, że Śmierciożerca wcielony do grona siłą jest najlepszym materiałem na szpiega tej Dobrej Strony? - Oczywiście, mógł skoczyć po różdżkę swojej matki, ale za nim by to zrobił, wszystko byłoby już skończone. Chociaż tak naprawdę wypowiadanie na głos wniosków na temat działalności pseudo Śmierciożerców było równie głupie i łatwo mogło się stać przepustką na tamten świat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kendra Began
Prefekt Naczelny
Uczennica VII Roku
avatar

Data dołączenia : 11/06/2010
Liczba postów : 30
Punkty : 33
Wiek : 25
Skąd : Anglia, Oxford

PisanieTemat: Re: Opuszczony Dwór   Nie Paź 31, 2010 7:14 pm

Generalnie obcowanie ze Śmierciożercami niosło ze sobą pewne ryzyko, które można było podjąć albo nie. Kendra naprawdę starała się wyeliminować choć jednego z porywaczy, lecz najwyraźniej przeceniła próżność tej kobiety. Nie wpadła na pomysł, że kobiety morderczynie nie są znów takimi zwykłymi paniusiami i zanim wybędą zmienić sukienkę, wcześniej zemszczą się na niej, nie ważne czy z plamą na cyckach, czy też nie.
Jej strach, kiedy różdżka blondyny celowała w nią, był mniejszy niż można było się spodziewać, ale ulga po expelliarmusie niemal ją osłabiła. Myśl, że ma jeszcze jednego asa w kieszeni dodawała jej odwagi i nawet oko w oko ze śmiercią potrafiła myśleć jedynie o niespodziance, którą mogłaby sprawić śmierciożercom, nawet jeśli ta nijak by jej nie uratowała. Mianowicie, umiejętność zamieniania się w zwierzaka na zawołanie zawsze wywoływała swoistego rodzaju zaskoczenie... I pierwszy raz głęboko żałowała, że nie ma natury węża, który wśliznąłby się pod komodę i wydostał stamtąd różdżkę.
Bo naturalnym wydawało się, że skoro Cailean przyjął na siebie perswazję, to Kendra czująca się jak nie w swojej bajce powinna działać. Z tym, że nigdy akcja nie była jej najlepszą stroną, chyba, że trzeba było komuś odjąć punkty. I gdy niemal popadła w czarną rozpacz, bezmyślnie gapiąc się na Ślizgona wyrzucającego swoje żale, doznała olśnienia. Pewnie wiele dziewczyn patrzących na Wężyka Slytherinu doznawało w swoim życiu olśnienia, jednak olśnienie Kendry było z pewnością wyjątkowe. Tak wyjątkowe, że aż przywiodło ją do płaczu. Dziewczyna bez ładu i składu osunęła się z kanapy i praktycznie podpełzła do zwłok matki chłopaka, szlochając przy tym z cicha. Miała nadzieję, że intuicja nie zawiedzie jej po raz kolejny. Liczyła, że śmierciożercy zbyt zaaferowani istotą Caileana, wezmą zrozpaczoną Krukonkę za coś zbyt żałosnego, czymnie warto się przejmować. Na to licząc, Kendra jęczała najlepiej jak umiała:
- Nie mogę patrzeć na śmierć... - robiła to oczywiście niezbyt głośno, by nie wywołać skandalu. Jedynie na tyle, by wydać się prawdopodobną. - Jak możesz opuszczać swego syna, Williams... Nie mogę tego przeżyć...
Czarne, kręcone włosy opadały jej na twarz, gdy z bijącym sercem dotarła na czworakach do zwłok i niemal kładąc się na nich, zaczęła obejmować je kurczowo i z rozpaczą.
A w myśli panikowała: Gdzie masz różdżkę, kobieto?!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://starclan.boo.pl/
Mistrz Gry
Konto Administracyjne
avatar

Data dołączenia : 05/06/2010
Liczba postów : 201
Punkty : 494

PisanieTemat: Re: Opuszczony Dwór   Pon Lis 01, 2010 2:06 pm

Słowa Caileana tylko bardziej rozjuszyły Shantal. I zamiast od razu zabić go Avadą Kedavrą, strzeliła go z otwartej dłoni w twarz. I prawdopodobnie dlatego, że podświadomie zgadzała się ze słowami chłopaka.
- Cruciatus... - różdżkę wycelowała w szatyna, którego teraz przeszły niewyobrażalny ból. Cierpiał? Nie, on przeżywał właśnie agonię. Właścicielka rudych włosów zaśmiała się diabolicznie. Prawie tak jak Bellatriks, torturowanie swoich ofiar sprawiało jej wielką przyjemność.
Kendra Began miała cicho nadzieję, że nikt nie zwracał na nią uwagi. Oczywiście, przez pewną chwilę stała się dla Śmierciożerców tylko powietrzem, ale gdy Walsh potraktowała Ślizgona zaklęciem niewybaczalnym, wtedy Nathaniel Grey wyciągnął swój magiczny patyczek i tym samym zaklęciem poczęstował i Krukonkę. A już miała chwycić różdżkę zmarłej Isabelle Williams...
Dla torturowanych była to wieczność, w rzeczywistości tylko dwie, góra trzy minuty. I tak bez powodu schowali swoje różdżki, uczniowie chyba nigdy w życiu nie poczuli takiej ulgi. - Oddajcie im te różdżki. Niech zrobią wreszcie z nich użytek. Ich czas dobiegł końca. Tym dwóm dziewczynom wypierzcie mózgi. - Śmierciożercy popatrzyli po sobie. Raz rzuca w nich zaklęcia niewybaczalne, drugi raz puszcza ich wolno. Może jest w ciąży i nie potrafi się zdecydować? Takie zachowanie do normalnych nie należało.
Aaron Caine wykonał polecenie liderki, a następnie razem Nicolasem i Aleshią Peterson, i Dementią Moore przenieśli się do do innego pokoju. Seamus Moreau zaciągnął Puchonkę i Ślizgonkę na górę. Reszta Śmierciożerców również uznała tą akcję za zakończoną i wyszła, pozostawiając tylko Williamsa i Began sam na sam w Walsh.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kendra Began
Prefekt Naczelny
Uczennica VII Roku
avatar

Data dołączenia : 11/06/2010
Liczba postów : 30
Punkty : 33
Wiek : 25
Skąd : Anglia, Oxford

PisanieTemat: Re: Opuszczony Dwór   Pon Lis 01, 2010 8:21 pm

Kendrze naprawdę zrobiło się żal Caileana, bo choć nienawidziła go i uważała że jest wrednym, zapatrzonym w siebie dupkiem, przecież nie życzyła mu takiego losu. Słysząc tak straszne zaklęcie skuliła się w sobie, praktycznie wtykając twarz w biust zmarłej kobiety, nie chcąc znać reakcji tak zwykle opanowanego chłopaka na tak brutalny czar. Zdała sobie mgliście sprawę, że jego roztrzęsienie złamałoby ją doszczętnie i choć przecież nie liczyła na niego, świadomość że ktoś jeszcze prócz niej kontroluje sytuację dodawała jej odwagi. Lecz żadna odwaga nie wchodzi w rachubę kiedy to w ciebie mierzone jest zaklęcie cruciatus. W jednej chwili znikł genialny intelekt Krukonki, przyćmiony przeogromnym bólem, podczas którego mogła tylko krzyczeć i do upadłego wbijać paznokcie w ramiona trupa. Później będzie musiała niewątpliwie przeprosić Caileana za masakrowanie zwłok jego matki.
Ulga po przerwaniu tortury była niczym w porównaniu z ulgą, gdy otrzymała swoją różdżkę - ukochaną, w nienaruszonym stanie. Choć bała się przeogromnie, teraz mogła już w jakiś sposób kontrolować sytuację. Czy będą kazać jej walczyć z tą całą Shantal? Nie wiedziała. W tej chwili wolała po prostu czekać na reakcję Ślizgona, przecież to on powinien być lepszy w takich mrocznych zaklęciach. Ona co najwyżej może sprzedać komuś expelliarmusa, uświadomiła sobie. Próbowała to spojrzeniem dać do zrozumienia Caileanowi, choć przecież poleganie na Ślizgonie, na Wężyku Slytherinu jest najgłupszą rzeczą jaką zrobi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://starclan.boo.pl/
Cailean Williams
Prefekt Naczelny
Uczeń VII Roku
avatar

Data dołączenia : 12/06/2010
Liczba postów : 44
Punkty : 47
Wiek : 25
Skąd : Swindon

PisanieTemat: Re: Opuszczony Dwór   Wto Lis 02, 2010 5:05 pm

Mógł przewidzieć, że swoimi słowami wywoła właśnie taką reakcję. Jednak nawet nie zdążył dojść do takiego wniosku, bo ból odebrał mu zdolność myślenia. Zaklęcie zmieniło go z istoty ludzkiej w strzępek samych nerwów, przypalanych żywym ogniem. Chyba nie było na świecie stworzenia, która była w stanie się oprzeć mocy Cruciatusa.
Po kilku minutach przebywania w piekle, gdzie szalała szatańska pożoga, Colin z trudem utrzymywał oddaną mu różdżkę w dłoni. W głowie miał mętlik, który skutecznie odbierał mu zdolność racjonalnego podejmowania decyzji. Pozostawało mu pokierować się instynktem, którego podpowiedzi ograniczyły się do wycelowania różdżką w Shantal i rzucenia pierwszego, lepszego zaklęcia, którego siła rażenia była na tyle duża, by powalić Śmierciożerczynie. Dzięki umiejętności rzucania zaklęć niewerbalnych, nie musiał nawet wypowiadać na głos formułki, a strumień światła wystrzelił w jej stronę z tylko sobie właściwą prędkością. Kiedy tylko trafił, momentalnie przemienił się w niewidzialne ostrza, które zaczęły szatkować Shantal. Nie było to żadne z zaklęć niewybaczalnych - wymagały one zbyt wielkiego skupienia, na którego nie było Caileana stać - a Sectusempra.
- Wychodzimy. - oznajmił, bezceremonialnie chwytając Kendrę za ramię. W planie miał wyjście z budynku i teleportację pod bramę Hogwartu. Żywił przy tym wielką nadzieję, że sectusempra zdziała coś więcej niż tylko unieruchomienie i zadanie trochę bólu Shantal - że spowoduje jej śmiertelne wykrwawienie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kendra Began
Prefekt Naczelny
Uczennica VII Roku
avatar

Data dołączenia : 11/06/2010
Liczba postów : 30
Punkty : 33
Wiek : 25
Skąd : Anglia, Oxford

PisanieTemat: Re: Opuszczony Dwór   Wto Lis 02, 2010 5:35 pm

Ona też miała taką nadzieję. Było coś poetyckiego w obserwowaniu jak ciało pięknej Shantal jest przebijane na wylot niewidzialnymi igłami. Prawie zafascynowana patrzyła jak na zraniony policzek Śmierciożerczyni kapią krople krwi. I może dobrze, że Cailean nie bawił się w żadne ceregiele i z ich dwojga w obliczu śmierci i zaklęć niewybaczalnych potrafił zachować trzeźwość myślenia - bo Kendra nie zaufałaby swojemu intelektowi w tej chwili.
Przez chwilę się zawahała. Ja on chciał stąd wyjść? Za drzwiami z pewnością było więcej Śmierciożerców gotowych zrobić z nimi to, co przed chwilą Ślizgon z Shantal. Za to okno... wystarczyłoby otworzyć okno, wyciągnąć asa z rękawa jeansowej sukienki i zwyczajnie wyfrunąć z pomieszczenia. Spojrzała tęsknie w to prostokątne, zakurzone okno, żałując tym razem, że nie potrafi przemienić się w feniksa i wynieść stąd ich obu. I choć bardzo nienawidziła Ślizgona (zaznaczmy to w razie pewnych wątpliwości) nie mogła go tu zostawić po tym jak on z klasą wykończył Shantal! Po części uratował jej życie, no, uratował ich obu, więc odpłacenie mu się taką niewdzięcznością nie wchodziło w grę. Choć przecież dobrze wiedziała że gdyby on był na jej miejscu, nie zastanawiałby się wcale.
- Yh, dobry wybór.
Zawsze uważała, że Severus Snape był dobrym człowiekiem. Nawet jeśli był śmierciożercą. Co do śmierciożerców... pchnęła cicho drzwi, już bojąc się co za nimi zastaną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://starclan.boo.pl/
Mistrz Gry
Konto Administracyjne
avatar

Data dołączenia : 05/06/2010
Liczba postów : 201
Punkty : 494

PisanieTemat: Re: Opuszczony Dwór   Czw Lis 04, 2010 4:32 pm

Śmierciożercy, którzy opuścili salon usłyszeli stłumiony przez stare ściany łomot. Dźwięk upadającego działa Shantal Walsh. Mimo, że nie ważyła szczególnie dużo, deski na podłodze, lekko się wygięły. Bladą i tak już zniszczoną skórę, teraz przecinały jakby siekiery, noże, skalpele. Brzytwy! Poplecznicy nie zwrócili szczególnej uwagi na ten dziwny odgłos, dopóki z pod drzwi prowadzących do salonu nie zaczęła płynąć szkarłatna krew. Dementia skojarzyła fakty. Po rzuceniu najsilniejszego, nieodwracalnego w skutkach zaklęcia niewybaczalnego nigdy nie płynie krew. Zabiła nie jednego człowieczka i zna się na tym. Walsh długo też nie wracała. Nie pojawiło się zielone światło. Śmierciożerczyni, trzymając w dłoni różdżkę, pchnęła lekko drzwi. I zobaczyła swoją przywódczynię, która została potraktowana sectusemprą. A tych dzieciaków brak. Zacisnęła dłonie w pięści, prawie przy tym łamiąc swoją różdżkę, zerknęła po raz ostatni na jeszcze żywą Shantal. I nigdy nawet nie pomyślała, że na taki widok odczuje ulgę. Ta ruda zginie, bo nikt oprócz Dementii nie wie, że powoli się wykrwawia. Wybiegła na werandę dworu. Po Ślizgonie i Krukonce ani śladu. Teleportowali się. Nie miała zamiaru ich za to ścigać. Wolałaby im podziękować. Nagle duże, ciężkie krople deszczu zaczęły spadać na ziemię. Popleczniczka wróciła do środka. Walsh już nie żyła. Dwa trupy w domu, będą musieli się ich jakoś pozbyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Opuszczony Dwór   

Powrót do góry Go down
 
Opuszczony Dwór
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Opuszczony dom
» Opuszczony ludzki Dom, głęboko w lesie. [+18!]
» Opuszczony diabelski młyn
» Opuszczony Magazyn
» Opuszczony teatr

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
WitchcraftRPG :: Cardiff-
Skocz do: