WitchcraftRPG

„To nasze wybory ukazują, kim naprawdę jesteśmy, o wiele bardziej niż nasze zdolności...”
 
IndeksIndeks  CalendarCalendar  FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  

Share | 
 

 Korytarz

Go down 
AutorWiadomość
Mistrz Gry
Konto Administracyjne
avatar

Data dołączenia : 05/06/2010
Liczba postów : 201
Punkty : 494

PisanieTemat: Korytarz   Pią Cze 11, 2010 2:49 pm

Jeden z wielu korytarzy w Hogwarcie, nie odznacza się niczym szczególnym. Jest na tyle szeroki, że bez problemu mogłoby minąć się na nim sześć osób. Kamienną posadzkę pokrywa wąski, szkarłatny dywan prowadzący każdego wprost pod kamienną chimerę, która ukrywa wejście do gabinetu dyrektora. W różnych odstępach od siebie, mniej więcej co dwa i pół metra, ustawione są zbroje lub pięknie zdobione wazy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Mistrz Gry
Konto Administracyjne
avatar

Data dołączenia : 05/06/2010
Liczba postów : 201
Punkty : 494

PisanieTemat: Re: Korytarz   Pią Cze 11, 2010 2:51 pm

Saori Kimamura
Saori pewnym korkiem kroczyła po korytarzu. Teraz, kiedy opuściła pokój wspólny Ślizgonów, naszła ją ochota na zajęcie wymagające większej aktywności. Nie obchodziło ją, że znajduje się w pobliżu pokoju dyrektora, jej takie rzeczy nie ruszały. Jednak najzwyczajniej nie miała co robić. Już miała odejść, kiedy zobaczyła drogocenna wazę na stoliku. Nie oglądając się przesunęła ja ręką do krawędzi, w konsekwencji piękny wazon rozbił się na setki kawałków na podłodze. Nagle za dziewczyną rozległ się cienki głosik.
-Powiem Pani Sayuri Zhang !
Był to jakiś mały Gryfon. Saori nie czekając dłużej podbiegła do niego i wycelowała w niego różdżką.
-Jeżeli tylko spróbujesz rozwalę cie jak tą wazę !
Rzekła poważnym głosem dalej celując różdżką w małego Gryfona.
Była wkurzona. Nie będzie jej tu zwracał uwagi jakiś pierwszoroczny i do tego Gryfon.
-Serpensortia !
Powiedziała już bardzo zdenerwowana Saori a dużych rozmiarów wąż pojawił się przed przerażonym Gryfonem. Saori stanęła obok, opierając się o ścianę i patrzyła jak poradzi sobie chłopaczek.

Jasmine Langer
Langer pewnym krokiem, z towarzyszącym jej tupotem szpilek z materiału przypominającego skórę węża i Rose idącą przy jej boku przemierzała szkolne korytarze najzwyczajniej w świecie poirytowana całą tą sytuacją z dyrektorką w roli głównej. Pieprzona władza. Na drugim piętrze Ślizgonki napotkały niezwykle zabawną swoją głupotą, choć również Ślizgonkę, Saori.
- Patrz Rose - Jasmine przybrała ton drwiący, ironiczny i pełny sceptycyzmu.
- Mała ślizgoneczka zaatakowała Gryfona. Chyba należą jej się za to brawa - prychnęła i delikatnie zaklaskała w dłonie mierząc japonkę pewnym siebie spojrzeniem.
- Jej! Rzuciła w niego wężem. Oj, chyba robi się groźna - zaśmiała się drwiąco i oparła o kamienną ścianę przyglądając irytacji brązowowłosej szóstoklasistki.

Rose Williams
Panna Williams całkowicie nie ochłonęła po jednym, a tu kolejna sytuacja, która zaczynała znów ją drażnić.
- Ducklifors... - syknęła kierując różdżkę w stronę węża, który po chwili stał się kaczką, a następnie wybuchł. Wbiła wzrok w skośnooką dziewczynę. - Skoro jesteś taka mocna, to może spróbujesz się z kimś równym sobie, hm? - wcale nie była faryzeuszem. Tak samo jak Saori dręczyła młodszych, ale nie nasyłała na nich węży. Azjatka z deka przegięła. W pewnym sensie chodziło o interes całego Slytherin'u. Przez jej sceny wszyscy mogli potracić parę ładnych punktów i być na minusie. - Wcale nie robię się grzeczna, ale próba szantażu wężem, na młodym Gryfonie to po prostu szczyt nędzy i rozpaczy. W dodatku na szkolnym korytarzu... - pokręciła głową z politowaniem, zerkając za odbiegającym dzieciakiem.

Saori Kimamura
Saori rzuciła dwójce dziewczyn pogardliwe spojrzenie. To nie one były od pouczania jej. Jednak wiedziała, że trochę przegięła, ale ona nie lubiła przyznawać się do błędów i tym razem także nie zrobi wyjątku. Jednak nie miała ochoty na kolejną wredną ripostę, wolała dać za wygraną.
-Taaa ... może masz rację ... ale matką moją nie jesteś.
Powiedziała obojętnym tonem, chowając różdżkę za szatę.
Po tym wyciągnęła paczkę papierosów.
I wykonała charakterystyczny gest, zachęcający do częstowania się. Wiedziała, że tu nie można palić, jednak miała to gdzieś.
-Jeżeli masz zamiar pouczyć mnie za palenie to proszę oszczędź sobie.
Rzekła chłodnym tonem w kierunku Rose.

Rose Williams
- Nawet bym nie chciała być Twoją matką. Skośne oczy - bleh... - zakpiła również opierając się o ścianę. Autorytetem zdecydowanie nie była ani Rose, ani Jas. One były księżniczkami Slytherin'u. To przed nimi młodsi Ślizgoni spieprzali jak najdalej. A skośna dziewczynka tylko wstydu się najadała próbując robić coś na prawdę złego, w niewłaściwym miejscu i czasie. - Nie rozumiem... Chcesz nam zaimponować tym, że palisz papierosy na szkolnym korytarzu? Szantażem na gówniarzu z Gryffindoru? Jednak na serio nie stać Cię na nic więcej. Zwykły, drętwy popis. - palenie nie było dla Rose niczym wyjątkowym. Zwykłe trucie się śmieciami mugoli. A jednak ulegała. Uległa mając 13 lat. Gratulacje dla Colin'a. A alkohol był czymś o wiele lepszym. Potrafił dać kompa. Kolejne gratulacje dla Colin'a. Wszystko starszy braciszek zaczął.

Saori Kimamura
Saori nie wkurzyła się. Te kiepskie żarciki nie wytrąciły jej z równowagi.
Wybuchnęła śmiechem.
-Imponować Wam ? Śmieszna jesteś ....
Powiedziała z pogardą patrząc na Rose i uśmiechając się lekko.
-Popis ? Ja robię tylko to na co mam ochotę, a na pewno nie mam zamiaru się popisywać przed kimś, bo niby po co ? Hmm ? Z zasady panujące w Hogwarcie mam w poważaniu i wy raczej nie powinnyście mnie z tego rozliczać.
Rzekła ostrzejszym tonem patrząc dalej w kierunku Rose.

Jasmine Langer
Jasmine zaczęła się śmiać. Drwiąco, głośno, melodyjnie, typowo dla niej. Boże, jaka ta dziewczynka była dziwna, a jakże przy tym zabawna! Langer nie mogła się powstrzymać, toteż nawet nie próbowała. Kiedy już przestała się śmiać spojrzała chłodno, z wyższością na pseudo Ślizgonkę.
- Malutka. Jestem pewna, że sama nie wiesz co i o czym mówisz. Chyba tylko brzęczy ci w uszach i nawet nie słyszysz swoich słów. I tak wiem, że tylko udajesz - nachyliła się w jej stronę uśmiechając się drwiąco, z ogromną dozą pewności siebie.
- Myślisz, że jeśli palisz to łamiesz szkolne zasady? Jesteś prześmieszna. Każdy Ślizgon pali, dokładnie każdy, tylko te pokraki z innych domów nie potrafią się odważyć. Ah nie, przepraszam, jest jeden Krukon. Co do imponowania, jestem pewna, że bardzo tego chcesz, ale jest ci głupio bo przed chwilą przegięłaś. Wymigujesz się. Niepotrzebnie. Ślizgon zawsze musi być pewien tego co robi. A ty? Biedna skośnooka... nie wiesz czego chcesz. - wytłumaczyła elokwentnie i ponownie oparła się o kamienną ścianę.

Saori Kimamura
Saori dalej się uśmiechała. Te dziewczyny były takie pewne siebie, że sprawiało to okropne wrażenie. Zakochane w sobie i napuszone.
-Taa ... i ty na pewno wiesz czego ja chcę mądralo
Uwagę o jej nałogu puściła mimo uszu.
Stwierdziła, że nie ma sensu przebywać na tym korytarzu z dwójką wyłuskanych Ślizgonek, które sprawiały wrażenie lekko stukniętych i przewrażliwionych na swoim punkcie.
Saori spojrzała jeszcze na raz na dwie dziewczyny.
-Ja spadam. Wasze samouwielbienie przewyższa dopuszczalne normy. Nara
Powiedziała i odwróciwszy się poczęła zmierzać w głąb korytarza, aż w końcu zniknęła z oczu Ślizgonek.

Jasmine i Rose chwile później również opuściły korytarz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Perrault
Uczennica VI Roku
avatar

Data dołączenia : 29/10/2010
Liczba postów : 86
Punkty : 91
Wiek : 24
Skąd : Paryż, Francja

PisanieTemat: Re: Korytarz   Sob Gru 25, 2010 9:22 am

Na opustoszałym korytarzu dało się usłyszeć coraz głośniejsze kroki. Rudowłosa dziewczyna szła sobie powoli w oczach miała łzy. Nie miała pojęcia gdzie idzie a tym bardziej nie chciała spotkać Chrisa. Ciążyło teraz na niej ciężkie brzemię. Jak ona mu to powie? Nie miała chyba takiej odwagi...
Szykowała już mowę, gdy go spotka. Pewnie to wywoła w nim jeszcze większy szok niż w niej. Wyciągnęła chusteczkę z kieszeni i otarła łzy. Oczy miała nadal czerwone. Jej życie zawaliło się w jednej chwili. Teraz pewnie Chris ją zostawi i będzie w tym bagnie sama....
Jej powolne kroki jeszcze bardziej zwolniły..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christohper Tortoise
Uczeń VI Roku
avatar

Data dołączenia : 11/06/2010
Liczba postów : 116
Punkty : 125
Wiek : 24
Skąd : Irlandia

PisanieTemat: Re: Korytarz   Sob Gru 25, 2010 9:33 am

Los nie był od jakiegoś czasu łaskawy dla Juliet. Bo na horyzoncie, to znaczy na końcu korytarza pojawiła się lekko zgarbiona, ubrana ty razem w szatę sylwetka czarnowłosego Krukona.
Chris Tortoise właśnie zmierzał w jej kierunku typowym dla siebie, szybkim, sprężystym krokiem. Głowę miał spuszczoną, mimo, że mógł przez to na kogoś wpaść. Nastrój miał dobry. Był wręcz pozytywnie nastawiony do tego, co się dzieje, co do niego zupełnie nie podobne. Ale uśmiechu na ustach nie miał. Może i wstał prawą nogą, ale do łażenia z rogalem na twarzy się jeszcze nie przekonał.
I nagle wręcz zbaraniał. Niedaleko przed nim szła z dziwnie spuszczoną głową Juliet. Nie od razu zwrócił uwagę na jej szloch. Dogonił ją, objął ramieniem i uśmiechnął się przyjemnie.
- Cześć, piękna! - przywitał się donośnie. No i w końcu zauważył łzy. Od razu spoważniał, zatrzymał dziewczynę i położył jej drugą rękę na ramieniu. - Co się stało? - spytał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Perrault
Uczennica VI Roku
avatar

Data dołączenia : 29/10/2010
Liczba postów : 86
Punkty : 91
Wiek : 24
Skąd : Paryż, Francja

PisanieTemat: Re: Korytarz   Sob Gru 25, 2010 9:42 am

Kiedy dziewczyna usłyszała kroki miała ochotę wtopić się w ścianę, ale była ruda i nie było to w jej sytuacji łatwe. Jej obawy szybko się rozwiały, okazały się prawdą. Tuż obok niej stanął zadowolony Chris. Szkoda, że Juliet nie była taka mała może by się znalazła jakaś mysia nora dla niej.
Spojrzała na Chrisa i jeszcze więcej łez pojawiło się w jej oczach. Był taki radosny a ona miała mu tak nieodwołalnie popsuć humor. Serce jej się krajało, gdy pomyślała o tym co musi mu powiedzieć. Postanowiła wreszcie coś powiedzieć...
-Witaj Chris...Muszę coś Ci powiedzieć, ale... - zacięła się. Spuściła głowę i wybuchnęła płaczem. Jakimś dziwnym odruchem złapała się za brzuch. Nie był większy, no może trochę.
-Chris ja...jestem w ciąży... - wyszlochała zapłakana dziewczyna.
Spojrzała chłopakowi w twarz, czekała na jego reakcję. Może będzie lepiej niż się spodziewała? Tylko jak mogło być...Gdyby Juliet był Chrisem zabiłaby samą siebie za takie wiadomości. Chris przecież sam mówił, że wpadka jest niemożliwa...a jednak. To było coś niesamowitego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christohper Tortoise
Uczeń VI Roku
avatar

Data dołączenia : 11/06/2010
Liczba postów : 116
Punkty : 125
Wiek : 24
Skąd : Irlandia

PisanieTemat: Re: Korytarz   Sob Gru 25, 2010 9:51 am

Na początku nic nie rozumiał. Jak to... w ogóle mogło się stać? Dlaczego on nie mógł przewidzieć tego? I czemu nie pomyślał o... zabezpieczeniu? Ale... teraz to nie było ważne. Juliet jest w ciąży i to z jego winy. To znaczy... nie. Nie tylko z jego winy. Nie może obwiniać samego siebie. Przecież jej nie zgwałcił.
- O Boże... - wydusił po chwili. Na jego twarzy był szok. I jednocześnie zaskoczenie i dezorientacja. - Nie wiem, co powiedzieć... - i przytulił dziewczynę do siebie. Zupełnie nie wiedział, co powinien w tej sytuacji zrobić, żeby ją pocieszyć. To było jak zły sen.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Perrault
Uczennica VI Roku
avatar

Data dołączenia : 29/10/2010
Liczba postów : 86
Punkty : 91
Wiek : 24
Skąd : Paryż, Francja

PisanieTemat: Re: Korytarz   Sob Gru 25, 2010 9:57 am

Juliet odepchnęła Chrisa, obudziła się w niej wściekłość. Na niego. To była jego wina.. Łzy na jej twarzy powoli wysychały, a w sercu dziewczyny obudził się gniew.
-Nie wiesz co powiedzieć? To ja Ci coś powiem...Obiecywałam sobie, że nie popełnię błędu mojej matki. Że skończę szkołę i zapewnię sobie jakąś przyszłość, zanim założę rodzinę. Pojawiłeś się Ty i zapomniałam o wszystkich obietnicach składanych sobie i mojej matce. Kiedy Cię poznałam, zawładnęła mną chęć spełnienia i radość z tego, że to może się w końcu zdarzyć. Zniknął cały rozsądek. Jesteś potworem, Chris. Zniszczyłeś mnie, moje życie i TO DZIECKO. Ciebie może to nic nie obchodzić, bo TY nie wskoczysz w ciuchy XXXL i to nie Tobie będą rosnąć piersi! Ty nie ucierpisz na tym. Możesz bez szwanku odejść i zapomnieć, jak to masz w zwyczaju. Ja nie.. Ja to dziecko będę kochała i wychowam je tak, jak moja matka kochała mnie. Odejdź ode mnie. Odejdź od nas. Nie niszcz mnie już nigdy więcej.. - wykrzyczała niektóre fragmenty dziewczyna. Powiedziała mu to co w tej krótkiej chwili sądziła.. Wykrzyczała to co czuła i teraz na nowo zaszlochała. To było machinalne.
Oparła się plecami o ścianę korytarza i tak stała. Po nosie i policzkach ciekły ciepłe łzy, z którymi spływał smutek i cierpienie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christohper Tortoise
Uczeń VI Roku
avatar

Data dołączenia : 11/06/2010
Liczba postów : 116
Punkty : 125
Wiek : 24
Skąd : Irlandia

PisanieTemat: Re: Korytarz   Sob Gru 25, 2010 11:56 am

W geście bezradności rozłożył ręce i ze wzrokiem zbitego psa spojrzał na dziewczynę. Zbliżył się nieco, ale nie objął jej jak poprzednio, tylko stał tak, kiedy mówił.
- Wiesz... Ty jesteś teraz całym moim światem - powiedział. Przypomniał mu się teraz moment, w którym się z Juliet poznali. Był wtedy na kacu a mimo to był całkiem świadom tego, co robi i co się dzieje w jego głowie. Że to była miłość od pierwszego wejrzenia, w którą tak uparcie do tej pory nie wierzył.
- Ja zawsze ponoszę odpowiedzialność za swoje czyny. I tym razem nie będzie inaczej. Juliet, wiem, że na takiego nie wyglądam, ale... naprawdę czuję się w obowiązku zostać z Tobą - mówił dalej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Perrault
Uczennica VI Roku
avatar

Data dołączenia : 29/10/2010
Liczba postów : 86
Punkty : 91
Wiek : 24
Skąd : Paryż, Francja

PisanieTemat: Re: Korytarz   Sob Gru 25, 2010 2:48 pm

Chris zareagował inaczej niż się spodziewała... Zamiast ją zostawić, on powiedział, że ponosi odpowiedzialność za swoje czyny. Spojrzała na niego, ale był niewyraźny przez łzy, które ciągle jeszcze kapały z jej oczu. Juliet podeszła powoli do Chrisa, nadal nie była pewna czy chłopak aby na pewno mówi to szczerze. Mimo to przytuliła się do niego.
-Przepraszam...Za te słowa, to była również moja wina i wcale tak nie myślę.... - szepnęła mu do ucha.
-Kocham Cię... - dodała po chwili i pocałowała szyję chłopaka. Raz i delikatnie.
Wiedziała, że to co mu powiedziała nie było prawdą, to był tylko jej wybuch. Jej tkz "ognisty temperament" się ujawnił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christohper Tortoise
Uczeń VI Roku
avatar

Data dołączenia : 11/06/2010
Liczba postów : 116
Punkty : 125
Wiek : 24
Skąd : Irlandia

PisanieTemat: Re: Korytarz   Nie Gru 26, 2010 12:47 pm

- Nie szkodzi... - powiedział i oparł brodę na jej ramieniu. Była trochę niższa od niego, więc było mu wygodnie.
Przynajmniej jeden problem z głowy; Juliet pokonała gniew i przestała krzyczeć. To dobrze dla niego. No i dla niej. Bez gniewu łatwiej jej będzie przyjąć do wiadomości, że będzie miała dziecko.
Za jakiś czas urodzi się młody czarodziejek (bądź czarodziejka) czystej krwi. Na pewno będzie piękne po mamie. Ale charakter musi mieć po tacie. W sumie nie będzie aż tak źle...
- Ja Ciebie też kocham - przyciągnął dziewczynę mocniej do siebie.
- Ale Juliet... - ożywił się nagle - Co na to dyrekcja Hogwartu? Nie wywalą nas? -spytał, ciągle tuląc ją do siebie i trzymając brodę na ramieniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Perrault
Uczennica VI Roku
avatar

Data dołączenia : 29/10/2010
Liczba postów : 86
Punkty : 91
Wiek : 24
Skąd : Paryż, Francja

PisanieTemat: Re: Korytarz   Nie Gru 26, 2010 1:02 pm

Zastanowiła się chwilę.
- Nie wiem co na to dyrekcja....I wolę się nad tym nie zastanawiać.. - powiedziała pół głosem i odsunęła się od Chrisa.
Łzy już całkiem zniknęły jej z twarzy. Miała ochotę sobie zażartować z tego czy Chris woli chłopca czy dziewczynkę, ale nie potrafiła. Bała się, jak na taki żart zareaguje Chris. Wolała stać cicho ze spuszczoną głową i zastanawiać się jak to będzie? Najbardziej bała się, że dziecko wyczuje, ze jest niechciane. Czy w ogóle będą potrafili kochać to dziecko? Sami są jeszcze dziećmi...Stać ich na taką miłość? Juliet obawiała się, że jednak nie..
Był jeszcze jedne problem...Jeśli wyrzucą ich ze szkoły dziewczyna nie wróci do domu...Nie ma mowy. Matka by ją zabiła. Co stanie się z Juliet? Chciała podzielić się z młodym ojcem o swoich obawach, ale nie mogła wykrztusić z siebie ani jednego słowa. Za to łzy znowu napłynęły jej do oczu. Cieszyła się, że Chris jej nie opuści, ale tylko ta sprawa dobrze się ułoży...Wszystko inne się posypało..Całkowicie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christohper Tortoise
Uczeń VI Roku
avatar

Data dołączenia : 11/06/2010
Liczba postów : 116
Punkty : 125
Wiek : 24
Skąd : Irlandia

PisanieTemat: Re: Korytarz   Nie Gru 26, 2010 3:44 pm

A on ponownie się do niej przysunął i ponownie objął ją ramieniem. Nie był nazbyt przewidujący, rozsądny, dlatego nie myślał o tym, czy dziecko będzie czuło się niechciane. Ciąża i tak dopiero się zaczęła. Po co się tym już przejmować?
- Nie przejmuj się tym jeszcze - poprosił i schylił się nad nią. Spojrzał w jej podpuchnięte, zielone oczy i jakby chciał ją pocałować, jednak tego nie zrobił. Przymknął tylko oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Perrault
Uczennica VI Roku
avatar

Data dołączenia : 29/10/2010
Liczba postów : 86
Punkty : 91
Wiek : 24
Skąd : Paryż, Francja

PisanieTemat: Re: Korytarz   Nie Gru 26, 2010 3:51 pm

Zamknęła oczy i próbowała oczyścić umysł przed złymi myślami. Teraz tak bardzo chciałaby stracić świadomość na dziewięć miesięcy....
- Ma już trochę ponad miesiąc... - powiedziała i otworzyła oczy.
Patrzyła uważnie na Chrisa, chciała wyczytać coś z jego twarzy, ale nie potrafiła. Miał zamknięte oczy,a gdy je otworzył zobaczyła tylko jego brązowe oczy. Między nimi była znowu jakaś blokada, jak kiedyś. Tylko ta była inna... Stali tak objęci i nic...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Christohper Tortoise
Uczeń VI Roku
avatar

Data dołączenia : 11/06/2010
Liczba postów : 116
Punkty : 125
Wiek : 24
Skąd : Irlandia

PisanieTemat: Re: Korytarz   Sro Gru 29, 2010 7:48 pm

Chłopak (kurczę, już chciałam pisać "kocur") bardzo chciał ową barierę, tylko nie bardzo wiedział, jak. Pomogłaby jakaś wesoła gadka, jakiś delikatny pocałunek, ale... Chris nie mógł się jak na razie na to zdobyć. Czuł się, jakby za to groziła jakaś wielka kara. No, może nie do końca kara, ale jakby Juliet miała tego nie zaakceptować. A skąd takie poczucie obcości? Bo był między nimi jeszcze ktoś. Może w tym momencie nie bardzo przypominał człowieka, a jednak był. I na pewno już wie, co się tu święci. Nie chciał, żeby dziewczyna wiedziała, że najchętniej teraz powiesił się, żeby nie musieć patrzeć na jej nieszczęście i żeby móc w końcu trafić tam, gdzie jego miejsce; (miałam ochotę napisać Miejsce, Gdzie Brak Gwiazd) Piekło. I nie myśleć więcej o Ziemi i tym co tu zostało. Nie wierzył w reinkarnację. Oj, nie.
- A ja mam trochę ponad szesnaście lat... - powiedział nagle, zupełnie bez sensu i nie na temat, ale cóż. Musiał coś powiedzieć. Zbliżył się jeszcze bardziej do jej twarzy. Teraz czubkiem swojego garbatego nosa dotykał jej delikatnego i niedużego noska.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Juliet Perrault
Uczennica VI Roku
avatar

Data dołączenia : 29/10/2010
Liczba postów : 86
Punkty : 91
Wiek : 24
Skąd : Paryż, Francja

PisanieTemat: Re: Korytarz   Sro Gru 29, 2010 8:23 pm

Obserwowała, jak pod wpływem myśli brwi i oczy chłopaka zmieniały swoje kształty, rozmiary... Chciała wiedzieć o czym myśli, ale to było niewykonalne. Zaśmiała się cicho z jego słów i spojrzała mu w jedno oko. (xD) Zobaczyła teraz tak naprawdę kolor jego oczu..Nie były brązowe ani piwne tylko takie jakby wymieszane, był ta nawet ciemny zieleń. Jego oczy były piękne. Mogła tak patrzeć w nie długo.
Była tak blisko a jednak tak daleko od Chrisa. Nie dało się tego inaczej określić, tego co ich dzieliło. Czy na patrzeniu w oczy się skończy? Nie...Juliet najpierw odsunęła kawałek głowę od Chrisa po czym złożyła na jego ustach krótki pocałunek. Uśmiechnęła się i po raz pierwszy zaczęła myśleć o dziecku w bardziej pozytywny sposób.
- A ja się czuję jakbym miała z 30- stkę...No i wiem, że osiągnę już niedługo rozmiary młodego walenia!- rzekła i wybuchnęła śmiechem, który po chwili zniknął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Korytarz   

Powrót do góry Go down
 
Korytarz
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Korytarz
» [P2] Główny korytarz
» Korytarz
» Korytarz
» Korytarz

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
WitchcraftRPG :: Korytarze-
Skocz do: